Łukaszenka podkreślił w niedzielę, ze zależy mu na istnieniu konstruktywnej opozycji na Białorusi. Według wstępnych informacji przedstawicielka opozycji wejdzie do parlamentu.
Łukaszenka podkreślił w niedzielę, ze zależy mu na istnieniu konstruktywnej opozycji na Białorusi. Według wstępnych informacji przedstawicielka opozycji wejdzie do parlamentu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jak podają wstępne wyniki podane przez białoruską CKWE, Hanna Kanapacka zostanie deputowaną izby niższej parlamentu. To pierwszy od 20 lat przypadek, gdy przedstawiciel opozycji wejdzie do parlamentu Białorusi.

REKLAMA
Hanna Kanapacka reprezentować będzie Zjednoczoną Partię Obywatelską. Ma 39 lat, jest prawniczką, pracuje w biznesie. Jej wejście do parlamentu jest odczytywane jako sygnał, że władze białoruskie zdecydowały się wyjść naprzeciw oczekiwaniom Zachodu. Aleksander Łukaszenka jeszcze w niedzielę podkreślał, że zależy mu na tym, by na Białorusi była opozycja, byle konstruktywna.
Prezydent Białorusi zapewniał, że podjęte zostaną działania zmierzające do tego, żeby Zachód nie miał obaw co do tego, że wybory na Białorusi były w pełni demokratyczne. Tymczasem obserwatorzy niezależnej kampanii "Prawo Wyboru" donosili, że podczas wyborów dość powszechne było manipulowanie frekwencją, dopisywanie do list wyborczych ludzi, którzy na wybory nie przyszli. W ich ocenie problemem jest też trwające pięć dni głosowanie przedterminowe. Według oficjalnych danych, frekwencja wyborcza wyniosła ponad 74 proc.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl