Ukraść niepełnosprawnemu wózek – to tak, jakby ukraść komuś nogi. A jednak do takich kradzieży dochodzi często
Ukraść niepełnosprawnemu wózek – to tak, jakby ukraść komuś nogi. A jednak do takich kradzieży dochodzi często Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Wydawałoby się, że nawet złodziej powinien mieć jakieś sumienie i honor, że istnieje jakiś niepisany złodziejski kodeks. Czasem jednak dochodzi do takich kradzieży, że na myśl o sprawcy cisną się na usta same wulgaryzmy. No bo jak można okraść niepełnosprawnego? Tym bardziej, że sprzętu rehabilitacyjnego właściwie nie sposób ubezpieczyć. Ale o tym za chwilę.

REKLAMA
– To tak, jakby komuś ukraść nogi – mówi mama Sebastiana Słowakiewicza. W nocy z poniedziałku na wtorek z korytarza w bloku ktoś zabrał wózek mężczyzny cierpiącego na rozszczep kręgosłupa – napisał "Dziennik Łódzki". Nikomu innemu ten wózek się nie przyda, bo był wykonany na zamówienie, dostosowany do niepełnosprawności 35-latka. Wartość sprzętu – 11 tysięcy złotych.
Skazany na cztery ściany
Sebastiana Słowakiewicza zna wiele osób w Łodzi. Kojarzą go, bo 35-letni mężczyzna niemal codziennie pojawia się na Piotrkowskiej i przygrywa na bębenku. Przez kilka dni na Piotrkowskiej nikt go nie widział, bo został uwięziony w domu. Bez wózka nie miał jak wyjść. Na szczęście sprawa ma szczęśliwy finał. Wczoraj nieznane osoby podrzuciły skradziony wózek, wieczorem znaleziono go na jednej z łódzkich ulic.
Sam pan Sebastian przyznaje, że to nie pierwsza taka kradzież. Poprzedni, stary wózek, był kradziony dwa razy. Za pierwszym razem okazało się, że to dzieciaki zabrały wózek, bo chciały się przejechać. Na szczęście szybko zwróciły. Za drugim razem wózek znaleziono już na złomowisku.
logo
Skradzione wózki inwalidzkie często trafiają na złomowisko Fot. Michał Lepecki / Agencja Gazeta
Co kieruje ludźmi, którzy okradają niepełnosprawnych? Trudno powiedzieć. Niestety, takie przypadki nie są rzadkie. Rok temu w samochodzie zaparkowanym przed hotelem w Katowicach ktoś wybił szybę, a z bagażnika zabrał piąte koło ze specjalistycznego wózka 25-letniej pani Kasi. To piąte koło było w wózku najważniejsze, bo było napędzane elektrycznie, a pani Kasi brakuje sił w rękach, aby poruszać się samodzielnie. Samo piąte koło wózka było warte 10 tysięcy złotych. Dzięki pomocy internautów udało się kupić nowe.
Sumienie złodzieja
Jeszcze bardziej bezczelne kradzieże to te, gdy ofiarą pada niepełnosprawne dziecko. 3 lata temu całą Polskę poruszył apel mamy małej Tosi z Katowic.
Mama niepełnosprawnej Tosi z Katowic

Człowieku, kimkolwiek jesteś - zwróć proszę wózek mojego dziecka. Kradnąc auto ukradłeś wózek i tym samym odebrałeś mojej niepełnosprawnej córeczce możliwość wyjścia na spacer czy do lekarza, pomyśl !!!! Czytaj więcej

Wózek był schowany w bagażniku samochodu. Auto wraz z tym, co w środku zniknęło sprzed bloku w noc wigilijną w 2013 roku. O sprawie zrobiło się głośno i sumienie złodzieja najpewniej ruszyło. Tuż po Bożym Narodzeniu odstawił na klatkę schodową skradziony wózek, a samochód porzucił, pozostawiając go w poprzek drogi w Rudzie Śląskiej – tak, aby policja szybko odnalazła auto.
Przy takich kradzieżach niepełnosprawnym pozostaje liczyć tylko na sumienie złodzieja lub życzliwość darczyńców. Na pewno nie na NFZ. Dofinansowanie z Funduszu można otrzymać raz na 4 lata. – Zgubienie, zniszczenie czy nawet kradzież wózka nie są powodem, by otrzymać wcześniejsze dofinansowanie – przyznaje "Dziennikowi" Anna Leder z łódzkiego oddziału NFZ.
Klienci "gorszego sortu"
Nie ma też co liczyć na pieniądze z ubezpieczenia, bo oferta dla niepełnosprawnych właściwie nie istnieje. Przekonała się o tym na własnej skórze ubiegłoroczna finalistka konkursu Miss Polski na Wózku Julita Kuczkowska. Próbowała ubezpieczyć swój wózek w sześciu firmach. Swoje perypetie opisała na portalu niepelnosprawni.pl.
Nic z tego. W żadnej firmie ubezpieczeniowej nie da się wykupić polisy na sam sprzęt rehabilitacyjny. Owszem, można ubezpieczyć wózek wraz z ubezpieczeniem mieszkania. Ale to oznacza, że polisa działa tylko w mieszkaniu. Jak coś się stanie poza domem, choćby w szpitalu, to kasy z ubezpieczenia nie będzie. Niby można też wykupić dodatkowe ubezpieczenie samochodu, aby polisą objęta była kradzież zawartości bagażnika. Ale jak się okazało, walizka, czy sprzęt elektroniczny jest objęta taką ochroną. Wózek inwalidzki – nie.
Julita Kuczkowska

To być może niestety okrutna prawda, że posiadacze wózków inwalidzkich nie są atrakcyjni dla firm ubezpieczeniowych. Sprzęt jest drogi, natomiast prawdopodobieństwo jego uszkodzenia czy utraty – dość duże.

niepelnosprawni.pl
I wszystko zgodnie z prawem, bo ubezpieczenie wózka nie jest obowiązkowe, a dobrowolne. Firmy ubezpieczeniowe mogą same decydować o swojej ofercie, co stawia niepełnosprawnych w walce ze złodziejami w jeszcze gorszej pozycji.

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl