Czy wkrótce Polacy nie będą mogli żyć bez Haterick?
Czy wkrótce Polacy nie będą mogli żyć bez Haterick?

Podobno nikt tyle nie narzeka, co mieszkańcy krainy nad Wisłą. Może coś w tym jest, w końcu to start-up z Wrocławia wpadł na pomysł stworzenia aplikacji, dzięki której będziemy mogli zdrowo sobie ponarzekać. Poznajcie Haterick, przestrzeń (prawie niczym) nieskrępowanego hejtu.

REKLAMA

Pomysł jest w zasadzie prosty. Znalazłeś się w sytuacji, która, delikatnie rzecz ujmując, napawa frustracją - stoisz w korku, spóźniłeś się na pociąg, ta głupia baba z klatki obok znowu nie posprzątała po swoim jamniku - podziel się swoimi negatywnymi emocjami z innymi, pisząc zjadliwy komentarz do rzeczywistości na Haterick.

Wojciech Michalak, pomysłodawca Haterick z grupy Rino Apps zdradza nam, że do stworzenia aplikacji, w której będziemy mogli dać upust negatywnym emocjom, zainspirował go tekst naszej redakcyjnej koleżanki, opisujący frustracje młodzieży względem świata dorosłych. Szybko zdał sobie sprawę, że brakuje w sieci miejsca, w którym młodzi ludzie mogliby bez skrępowania dzielić się tym, co ich boli.

Tylko po co to robić? Czy hejt nie jest dostatecznie dużym problemem w sieci? -Wyrzucanie z siebie negatywnych emocji przynosi nam pewną ulgę. Stworzyliśmy przestrzeń, w której młodzi ludzie mogą dzielić się doświadczeniami, mogą rozmawiać o swoich problemach, zobaczyć, że inne osoby doświadczają czegoś podobnego - wyjaśnia Michalak.

Badanie socjologiczne? Twórcom zależy na tym, by na stworzoną przez siebie aplikację patrzeć w nieco szerszym kontekście. Już kilka chwil spędzonych na Haterick uświadamia, że to kopalnia wiedzy o pokoleniu Y. Michalak zauważa, że właśnie wiadomości o nim dzisiaj najbardziej nam brakuje, co widać zaglądając chociażby do świata reklamy.

Reklamodawcy zupełnie nie rozumieją, jakie są potrzeby pokolenia Y. Proponowane treści całkowicie do niego nie przemawiają. A wystarczy wejść do naszej aplikacji, tam wszystko jest - to, jacy są młodzi ludzie, czego oczekują, co ich boli.

Wojciech Michalak

Reklamodawcy zupełnie nie rozumieją, jakie są potrzeby pokolenia Y. Proponowane reklamy całkowicie do niego nie przemawiają. A wystarczy wejść do naszej aplikacji, tam wszystko jest - to, jacy są młodzi ludzie, czego oczekują, co ich boli.

Zamiast like it, hate it Haterick nie jest skierowane wyłącznie do młodych. Choć minął zaledwie tydzień od jej premiery, liczba użytkowników z dnia na dzień rośnie - dziś jest to ponad 1,5 tys. użytkowników dziennie. Sama aplikacja też wciąż intensywnie się rozwija.

Obecnie wszystkie umieszczane komentarze są anonimowe i trafiają do jednego worka. Dodano już jednak funkcję tworzenia komentarzy, a w przyszłości społeczność Haterick ma nieco przypominać Twittera - użytkownicy będą mieć swoje profile, niekoniecznie anonimowe, choć do takich zachęcać ich będą twórcy. Będzie też możliwe śledzenie innych profili i filtrowanie pod ich kontem wyświetlanych treści.

Twórcy robią wszystko, by na bieżąco eliminować treści, które są niezgodne z prawem. Podczas rejestracji do aplikacji użytkownik może przeczytać długą listę tego, czego w ramach korzystania z Haterick robić nie wolno.

Między innymi: - umieszczać treści dotyczących prywatnych spraw innych osób; - w sposób bezpośredni atakować i obrażać innych; - załączać linki do stron internetowych naruszających prawo; - publikować treści pornograficzne; - zamieszczać dane osobowe; - zamieszczać reklamy; - naruszać dobre obyczaje, szczególnie w kontekście informacji o konkretnej osoby, tragedii i katastrof, inwalidztwa, ciężkich chorób itd.; - nawoływać do agresji lub czynu zabronionego; - nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych i innych; - naruszać prawa autorskie innych osób.

Zgoda z warunkami korzystania z aplikacji (które, umówimy się, niewielu czyta) to oczywiście za mało. Przypadki łamania prawa mogą zgłaszać sami użytkownicy, a nad całością czuwa grupa moderatorów.

Co zatem wolno użytkownikom aplikacji? Na przykład posługiwać się żartem czy rzucić tu i tam trochę wulgaryzmów. Można komentować wydarzenia i osoby, jednak bez naruszania dóbr osobistych tych ostatnich. Wydaje się, że pomimo tak długiej listy zakazów jakoś to na razie funkcjonuje i jak na razie start aplikacji można uznać za pomyślny.