
– Będziemy nagradzać zniżkami tych, którzy jeżdżą spokojnie i bezpiecznie - mówi Krzysztof Kosiński, ekspert Link4. I pewnie można by było to nazwać nową kampanią marketingową promującą bezpieczna jazdę, gdyby nie skala obniżek dla "spokojnych kierowców".
REKLAMA
Link4 doszło do wniosku, że nic tak nie zgina kręgosłupa jak pieniądze. Wniosek jest słuszny, bo co by nie mówić o fotoradarach, to dopóki działały, przyniosły spadek liczby wypadków i ofiar. A to wprost przekłada się na wysokość wypłat odszkodowań "za blachę" oraz za ludzi. W Link4 zauważyli ten trend i wymyślili, że nową marchewką i kijem dla kierowców będą ceny ubezpieczeń.
– Aby nasza polityka przyniosła efekt, zniżka musi być solidna. W zależności od doświadczenia, posiadanego samochodu i miasta, wyniesie od kilkunastu do 30 procent - mówi naTemat Marek Baran z Link4.
Punkty za dobra jazdę
W praktyce system działałby tak: właściciel samochodu zawiera ubezpieczenie komunikacyjne, a firma rozkłada płatności na 4 raty kwartalne. Kierowca instaluje aplikację do nawigacji, jaką przygotowały Link4 i polska firma Naviexpert. Teraz najlepsze – aplikacja ma bardzo dokładne mapy z oznakowaniem, pozwala na stałe monitorowanie czy kierujący autem dostosowuje się do znaków organicznie prędkości. Ocenia płynność oraz styl jazdy, a następnie powiadamia o tym kierowcę. Po każdym okresie rozliczeniowym, kierowca w zależności od oceny jazdy, liczby spokojnie przejechanych kilometrów, mógłby uzyskać premię i zapłacić mniejszą składkę.
W praktyce system działałby tak: właściciel samochodu zawiera ubezpieczenie komunikacyjne, a firma rozkłada płatności na 4 raty kwartalne. Kierowca instaluje aplikację do nawigacji, jaką przygotowały Link4 i polska firma Naviexpert. Teraz najlepsze – aplikacja ma bardzo dokładne mapy z oznakowaniem, pozwala na stałe monitorowanie czy kierujący autem dostosowuje się do znaków organicznie prędkości. Ocenia płynność oraz styl jazdy, a następnie powiadamia o tym kierowcę. Po każdym okresie rozliczeniowym, kierowca w zależności od oceny jazdy, liczby spokojnie przejechanych kilometrów, mógłby uzyskać premię i zapłacić mniejszą składkę.
Trwające dotychczas testy na 2 tys. kierowców pokazały, że nagradzanie kierowców będzie się opłacało ubezpieczycielowi. Analizy na wybranych trasach m.in. w Warszawie, Poznaniu, Krakowie oraz na Śląsku wskazują, że osoby, które otrzymują informację zwrotną o stylu jazdy, rzadziej i w mniejszym stopniu przekraczają dozwoloną prędkość oraz płynniej przyspieszają i hamują. Widać to szczególnie wyraźnie w przypadku dróg z ograniczeniami od 70 do 90 km/h (drogi jednojezdniowe dwukierunkowe) oraz tych powyżej 90km/h (autostrady, drogi ekspresowe), na których prędkość kierowców jest w mniejszym stopniu zależna od reszty uczestników ruchu, a często dochodzi tam do poważnych wypadków.
System jest w końcowej fazie testów i najprawdopodobniej mógłby ruszyć od początku 2017 roku. – Oczywiście polisy wykorzystujące telematykę będą wyłącznie dla chętnych. Liczymy, że rozwiązanie przygotowane wspólnie z NaviExpert spotka się z zainteresowaniem kierowców, dla których bezpieczna jazda jest ważniejsza, niż np. krótszy czas dotarcia do celu, ale wiążący się z koniecznością łamania przepisów – dodaje Kosiński.
Ponad połowa kierowców jest gotowa zgodzić się na monitorowanie stylu jazdy, jeśli dzięki temu mogliby zaoszczędzić na coraz droższych polisach komunikacyjnych, wynika z badania IPSOS. Przypomnijmy, że Komisja Nadzoru Finansowego wymusiła bolesne dla portfeli podwyżki stawek, kiedy okazało się, że ze składek na OC w budżetach firm ubezpieczeniowych brakuje ponad 400 mln na wypłaty za szkody wypadkowe.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
