
Beata Szydło nie radzi sobie w roli premiera, ma też coraz mniej samodzielności. Ale Jarosław Kaczyński jej nie zdymisjonuje. Dlaczego? Ujawnia Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej". Bo... Prezes zbyt przyzwyczaił się do rządzenia państwem przez telefon.
REKLAMA
Zapowiedziana na ten tydzień rekonstrukcja rządu to ucieczka do przodu. Zresztą nie bez powodu Beata Szydło zastosowała stary trik Donalda Tuska i zapowiedziała ją już w ostatni piątek – media zajęły się personaliami, odpuszczając nieco niewygodny temat nepotyzmu i kolesiostwa w wykonaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości.
Ale przebudowa rządu to także sygnał pokazujący, jaka jest pozycja szefowej rządu. Bo pracę straci jej człowiek Paweł Szałamacha, a wzmocniony zostanie jej konkurent Mateusz Morawiecki ‒ opisuje Agata Kondzińska w "Gazecie Wyborczej". To kolejne osłabienie Beaty Szydło, której pozycja polityczna jest już i tak bardzo słaba – premier jest całkowicie zależna od Jarosława Kaczyńskiego.
Co więc utrzymuje ją na stanowisku? Dziennikarka "GW" wskazuje na dwa powody. Pierwszy to wysokie poparcie, jakim wciąż cieszy się Szydło. Drugi jest chyba znacznie ważniejszy. To "zamiłowanie prezesa PiS do tego, by rządzić państwem przez telefon". Tak dzisiaj wygląda polska polityka.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
