
Administratorzy nacjonalistycznej strony Polska Wolność włożyli w usta Mai Ostaszewskiej zdanie: "Jarosław Kaczyński ten pie***ony kaczor jest dla mnie zwykłym sk***elem". Aktorka wyjaśnia, że padła ofiarą przestępstwa.
REKLAMA
"Uprzejmie informuję, że post opublikowany w dniu 24 września 2016 roku na stronie Polska Wolność bezprawnie posługuje się moim imieniem, nazwiskiem i wizerunkiem przypisując mi wypowiedzi, których nigdy nie sformułowałam" – pisze Ostaszewska. Administratorzy strony wykorzystali zdjęcie aktorki, umieszczając obok niego tekst: Jarosław Kaczyński ten pie***ony kaczor jest dla mnie zwykłym sk***elem i nic nie wartym śmieciem na którego nie warto nawet splunąć. Co lepsze upatrzył sobie wyborców wśród dziadów, nieudaczników, śmierdzących leni, prawicowych gnojków, którzy nie mają szacunku do innych ludzi - pie**one polaczki.
Ostaszewska nazywa sprawę po imieniu - i ma zamiar wyciągnąć konsekwencje prawne względem autorów nieprawdziwej wypowiedzi. Tymczasem przestępcy nawet nie próbują zacierać śladów. Post nadal jest widoczny na stronie, która każdą postem promuje nienawiść do inności - "niewłaściwych" poglądów, wyznania, rasy i orientacji seksualnej. Twórcy Polskiej Wolności mają grono odbiorców liczące ponad 82 tys. osób. Wiele z nich komentuje pod własnym nazwiskiem, a właściwie to obraża.
Za co tak nienawidzą Ostaszewskiej? Może dlatego, że ma odwagę z klasą bronić swojego zdania. Autorów zadziwiająco popularnej strony wyraźnie na to nie stać. "Po tym fałszywym wpisie spotykam się z potwornym, niezasłużonym hejtem. Kiedy wiele osób tak źle mi życzy, czytanie Waszych serdecznych wpisów daje nadzieję, że świat nie zwariował... Że mamy prawo różnić się w poglądach, ale potrafimy się szanować. Dziękuję!!!" – czytamy na fanpage'u artystki.
