
Na 3 października zaplanowano protest, jakiego jeszcze Polska nie widziała. Kobiety mają zostawić wszystko, by pokazać autorom antyaborcyjnej ustawy, że nie pozwolą o sobie decydować. Przeciwników akcji jest pewnie tyle, co jej zwolenników. Paulina Młynarska nagrała filmik dedykowany tym pierwszym - wśród których są też jej koledzy-dziennikarze.
REKLAMA
"Chciałabym zwrócić się do wątpiących, którzy zadają sobie pytanie, czy udział w proteście kobiet 3 października ma w ogóle sens. To jest dokładnie to samo pytanie, które wiele osób zadawał sobie przed wyborami. I nie poszliście na wybory, i teraz mamy to, co mamy" – mówi Młynarska.
Zauważa coś, co dla niej jest dość oczywiste i powinno też takie być dla wszystkich, którzy zastanawiają się po co protesty. – Załatwiają bardzo ważną sprawę dla waszych matek, dla waszych córek, dla waszych ciotek, dla waszych przyjaciółek – przekonuje z całą pewnością dziennikarka. – Nikt z was nie wie tak naprawdę, kiedy skutki tej ustawy uderzą w waszą rodzinę – zauważa. Apeluje więc o nietorpedowanie "czarnego poniedziałku".
Adresatami tej prośby są też jej koledzy po fachu, którzy wytykają protestującym zajmowanie się tematem zastępczym i okazją do celebryckiego "lansu", co punktowała Karolina Korwin-Piotrowska. – Pogadajcie sobie o tym np. z matką wielodzietnej rodziny, która nie ma co do garnka włożyć (...) albo z kobietą, która ma urodzić dziecko, które będzie żyło w potwornych cierpieniach kilka dni czy kilka godzin, dlatego, że fanatycy religijni uważają, że to jej obowiązek – proponuje Młynarska. Wreszcie prosi o solidarność z nimi. Udział w "czarnym poniedziałku" deklaruje kilkadziesiąt tysięcy osób.
