
– To będzie wyjątkowo upierdliwe – usłyszeliśmy w jednej z dużych spółek Skarbu Państwa, która prawdopodobnie zostanie objęta stałym monitoringiem służb specjalnych. Minister Mariusz Kamiński zapowiedział taką stałą kontrolę w strategicznych firmach. Tę atmosferę podejrzliwości znamy z czasów poprzedniego rządu PiS, czy z czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Wówczas w stolicy doszło do zahamowanie inwestycji. Dziś rysuje się podobny scenariusz w całym kraju.
Mariusz Kamiński poinformował, że CBA bada umowy zawarte wydatki i umowy spółek zawarte od początku grudnia 2015 r. na usługi z zakresu marketingu, reklamy, czy usług doradczych.
Ale na jednorazowej kontroli w paru spółkach się nie skończy. Minister Kamiński pogroził kontrolą permanentną. Stwierdził, że w strategicznych spółkach Skarbu Państwa konieczny jest stały monitoring służb specjalnych. No i to już będzie problem. – Taka "neverending kontrola" może sparaliżować pracę firmy – mówi anonimowo naTemat przedstawiciel dużej spółki z udziałem Skarbu Państwa, która najpewniej znajdzie się na stałe pod lupą CBA.
Pewna grupa pracowników będzie musiała się zająć tylko i wyłącznie wyszukiwaniem dokumentacji, jakiej zażąda CBA. Oczywiście, nie ma mowy o zatrudnieniu dodatkowych osób do tego celu. No bo co napiszemy w ogłoszeniu? Że poszukujemy ludzi w związku z kontrolą CBA? Będziemy musieli załatwić to tymi siłami i środkami, które mamy. Na pewno odbędzie się to kosztem zwyczajnego funkcjonowania spółki.
Dziś sektor budowlany nie jest jeszcze na etapie aż tak złym. Ale dobrze nie jest. – Pamiętamy tamten czas, branża budowlana wówczas mocno to odczuła. Dziś na szczęście nie ma aż takiej nieufności. Dobrze nie było też w czasach rządów PO-PSL. Ministrowie Sławomir Nowak, czy Maria Wasiak w ogóle nie rozmawiali z branżą. Teraz minister Andrzej Adamczyk przynajmniej jest otwarty na rozmowy. Jednak same werbalne zapewnienia ministra nie sprawią, że firmy znów zaczną zatrudniać, a branża będzie się rozwijać – mówi w rozmowie z naTemat prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Jan Styliński.
Jakie są powody tego zastoju? Ludzie z branży między sobą mówią, że przyczyny są ekonomiczno-polityczne. Po prostu rząd uznał, że kwestie inwestycji budowlanych nie są dziś najistotniejsze, że są inne priorytety. Liczymy, że zastój ten minie.
Inny ekspert w dziedzinie budowy dróg, który woli zachować anonimowość, ostro krytykuje obecnego p.o. dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jego zdaniem Jacek Bojarowicz nie podejmuje żadnych decyzji, bo się po prostu boi. W GDDKiA zastopowano w ostatnich miesiącach kilkadziesiąt postępowań przetargowych. – Tu potrzebny jest ktoś z jajami, ktoś, kto nie będzie zachowawczy i nie będzie się bał ogłaszać przetargów. Tylko w ten sposób uda się powstrzymać to zahamowanie inwestycji – mówi ekspert.
Przetargów na budowę nowych dróg jest dużo mniej niż za rządów PO. Widać wyraźnie, że pokończyły się w szufladach projekty przygotowane przez poprzedników. Nowych projektów dróg właściwie w ogóle nie ma, a branża aż piszczy. Wiadomo, że skończą się inwestycje rozpoczęte wcześniej, a co potem? Trzeba będzie zwalniać ludzi.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl
