
Coraz częściej mówi się, że jest głosem rozsądku tej partii, choć przecież politykiem nie jest, ani tym bardziej nie należy do PiS. Jednak to, co powie lub napisze w tygodniku wSieci, natychmiast konfrontowane jest z linią programową partii, co z kolei wypada ostatnio na niekorzyść tej drugiej. Jakby rysę wielką robiła na tym programie. Ale w PiS nikt złego słowa o niej nie powie. Nie zgadzają się z jej zdaniem, ale żeby zaraz krytykować? Jej wolno.
Odkąd Marta Kaczyńska pisze cotygodniowe felietony dla tygodnika wSieci, można odnieść wrażenie, że z numeru na numer rozkręca się coraz bardziej. Poczyna sobie coraz śmielej, porusza coraz poważniejsze tematy, pisze wprost, niczego nie owija w bawełnę. Gdy tylko numer tygodnika trafia do kiosków, o jej tekstach zaraz mówi pół Polski. Rodzice byliby z niej dumni. Ale czy dumny jest z niej stryj, a wraz z nim jego partia?
Zaczęło się od apelu smoleńskiego, któremu była przeciwna. Później suchej nitki nie zostawiła na mężczyznach nawołując do stworzenia obowiązkowej służby wojskowej. Pochyliła się nad stosunkami Polski z Litwą, które za czasów jej ojca były najlepsze z możliwych, a teraz są kompletnie nijakie. "Pora na nowe otwarcie między Polską a Litwą" – pisała tydzień temu. Wreszcie, jak jej mama, w kwestii aborcji stanęła po stronie kobiet, czym wywołała oburzenie Tomasza Terlikowskiego i podobnych mu środowisk.
Z prawicą niewiele ma wspólnego Marcie Kaczyńskiej przypięto już za to łatkę "laickiej prawicy". Michał Wałach, redaktor portalu Polonia Christiana, wręcz podważył jej prawicowość śmiejąc, czy raczej szydząc, niemal do rozpuku: "Pani Kaczyńska dowodzi nam, że jest przedstawicielem prawicy, która z prawicą jedynie ma wspólne wątki niepodległościowe, nie zaś przywiązanie do nauczania Kościoła".
Michał Wałach
Polonia Christiana
Słowa Kaczyńskiej o tym, że kobiety w niektórych sytuacjach powinny mieć możliwość podjęcia świadomej decyzji przy wsparciu personelu medycznego oraz duchownych, zostały skomentowane następująco: "Czy więc pani Kaczyńska chce, by księża podejmowali decyzje w sprawie aborcji? Może to i dobrze. Wtedy aborcji by nie było".
Każdy ma prawo do swoich poglądów PiS jakby nabrał wody w usta i słów Marty Kaczyńskiej zdaje się nie dostrzegać, choć ludzie piszą na katolickich stronach, że prezydencka córka chyba nie zna Dekalogu, a nawet pytają, co w takim razie jej rodzice robią na Wawelu. Wytykają też rozwód i inne rodzinne historie.

Radny PiS z Gdańska, Kazimierz Koralewski: – Nie słyszałem żadnego komentarza na ten temat. Od nikogo. Nigdzie. Dlatego nie mogę mówić o żadnym echu jakichkolwiek wypowiedzi Marty Kaczyńskiej, czy tego, co pisała.
Tego echa po prostu nie ma. Marta Kaczyńska ma swoje zdanie, napisała, co myślała. I już. W Gdańsku, w środowisku PiS, nikt jej za to nie skrytykuje. – Osobiście uważam, że Marta Kaczyńska ma prawo do swojej opinii. Ona na pewno nie ma politycznego wydźwięku. Przecież wiemy, że jest matką, jest kobietą. Stąd ta szarmanckość w stosunku do niej w naszych kręgach. Wszędzie, gdzie tylko się pojawi, pani Marta spotyka się z dużym szacunkiem. Doceniamy, że dba o rocznice, bywa w miejscach pamięci. Tam, gdzie powinna być, jest. Godnie pełni ten obowiązek – mówi radny.
Godną postawą zjednuje sobie sympatię W skali kraju podobnie. Poseł PiS Stanisław Pięta zastrzega, że ma odmienne zdanie w kwestii aborcji, bo jest za totalną delegalizacją, ale Marta Kaczyńska ma przecież prawo do swojej oceny. – Jest szanowana, ceniona i poważana. Jej głos i osoba dla PiS są bardzo cenne – mówi naTemat.
– Nawet jeśli głosi odmienne zdanie? – pytam. – To nie ma znaczenia. Pani Marta Kaczyńska ma prawo do swojej oceny. Nie jest monolitem trudnych wyborów moralnych. Z uwagi na to, w jak godny sposób potrafi troszczyć się o pamięć zmarłych rodziców, jak okazuje szacunek panu Jarosławowi Kaczyńskiemu, z jaką troską zajmuje się dziećmi, to wszystko wzbudza w polskim społeczeństwie najwyższy szacunek.
Tu można pochylić się nad losem wielu innych kobiet, które też z troską wychowują swoje dzieci i myślą podobnie. I nikt, zdaje się, ich ostatnio nie słucha. One nie zasługują na szacunek?
Jej pozycja jest silniejsza niż innych Marta Kaczyńska nie jest politykiem, i tym usprawiedliwiają się rządzący politycy, na Twitterze tym zasłania się również Jarosław Gowin, jakby broniąc się przed wygłoszeniem komentarza.
Ale jej głos coraz bardziej dostrzegają inni.
Wojciech Szacki
Blog.polityka.pl
– Moim zdaniem słowa Marty Kaczyńskiej nie będą miały żadnego przełożenia na politykę i mówię to ze smutkiem. Choć są pewną rysą na wizerunku PiS. Ona zawsze będzie ikoną dla środowiska PiS, jej rola będzie ważna. Ale widać też, że jest to osoba niezależna i z racji, że jest córką zmarłej pary prezydenckiej, jej pozycja jest na pewno dużo silniejsza niż innych – mówi jeden z polityków. Dlatego tolerują jej wystąpienia. Nikt nie chce nawet spekulować, czy stryj mógłby zadziałać, by było ich mniej.
A tych wystąpień, patrząc na to, czym mogła "podpaść" władzom naczelnym i samemu prezesowi PiS, uzbierało się już całkiem sporo. Nie tylko przecież poparła kobiety w kwestii niezaostrzania ustawy aborcyjnej, ale stanęła za nimi również wtedy, gdy przez Polskę przechodziła burza dotycząca karmiących matek. "Widok kobiety karmiącej dziecko należy do najpiękniejszych obrazów rodzicielstwa" – napisała. Nie tylko skrytykowała pomysł Antoniego Macierewicza, by za pomysł apelu smoleńskiego podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego, ale, ale pisała też o zachowaniu rozsądku przy stawianiu pomników smoleńskich gdzie popadnie.
Wreszcie nie obejrzała filmu "Smoleńsk", a podczas festiwalu w Gdyni wystąpiła ubrana na czarno, co odczytano jednoznacznie.
Była odważnym dzieckiem Hanna Foltyn-Kubicka, przyjaciółka rodziny Kaczyńskich, kilka lat temu opowiadała w wywiadach, że Marta była "gwiazdą socjometryczną", zawsze potrafiła przyciągać do siebie ludzi, była odważna.
Hanna Foltyn-Kubicka
"Dziennik Zachodni" 2010 rok
Hanna Foltyn-Kubicka mówiła też, że Marta Kaczyńska nie była zastraszonym dzieckiem, gdyż nikt nie traktował jej na zasadzie "Tego nie rusz, a tego nie dotykaj". Efekty widać do dziś.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
