
Poniedziałkowa interwencja policji przeciwko uczestnikom Czarnego Protestu w Poznaniu wzbudziła sporo emocji. Dziś do sprawy odniósł się minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Na antenie TVP Info tłumaczył, że to osoby manifestujące sprzeciw wobec próby odebrania Polkom prawa do decydowania o sobie zaatakowały policjantów. Jego zdaniem temu, iż do takich protestów w ogóle dochodzi, winne są "opozycja i lewackie organizacje".
Mariusz Błaszczak
szef MSWiA w "Gościu Poranka" TVP Info
Poza krytyką i dyskredytowaniem Polek walczących o choćby minimalne prawo do decydowania o swoim ciele, Mariusz Błaszczak wyjaśniał we wtorkowy poranek powody użycia siły przeciwko protestującym w Poznaniu. Przypomnijmy, iż w stolicy Wielkopolski oddziały prewencji zainterweniowały, gdy tłum manifestantów znalazł się pod siedzibą lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości, gdzie odpalono race.
– Zaatakowali policjantów, mieli kominiarki, w związku z tym policja zareagowała. Zostali zatrzymani. Wtedy reszta tej grupy poszła w kierunku komisariatu policji. Na pewno dziś zostaną przedstawione zarzuty tym ludziom – oznajmił minister spraw wewnętrznych i administracji. Nieco inną wersję wydarzeń przedstawiały jednak wczoraj uczestniczki poznańskiego Czarnego Protestu.
Rozpędzony protest w Poznaniu był tylko jednym z wielu, które 3 października odbyły się w całej Polsce. Po co najmniej kilkaset Polek protestowało w większości większych miast. Najliczniejsze demonstracje urządzono w Warszawie, gdzie pojawiło się ponad 30 tys. osób i we Wrocławiu, gdzie protestowało co najmniej 20 tys. Polek. Wielotysięczne manifestacje pojawiły się też na ulicach Gdańska i Krakowa.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: TVP Info
