Śmiali się z wiejskiego klubu Nieciecza. Zobaczcie, co potrafią: stadion w 5 miesięcy, łomot Legii, idą na mistrza

Tak się cieszą w Niecieczy. Na zdjęciu Krzysztof Witkowski, który 8 lat temu postanowił zainwestować w ludowy klub sportowy.
Tak się cieszą w Niecieczy. Na zdjęciu Krzysztof Witkowski, który 8 lat temu postanowił zainwestować w ludowy klub sportowy. fot. Sebastian Skwarczek / Agencja Gazeta
Witam państwa z całkiem nowej "kukurydzianej areny " w Niecieczy. Dokoła wspaniałe widoki: pola, sklep, ochotnicza straż pożarna. Znajdujemy się przy drodze wojewódzkiej 973 na trasie Żabno - Nowy Korczyn. Kibice szczelnie wypełniają trybuny, sprzedano wszystkie 4666 biletów. Szykują się niesamowite emocje, bo na boisku spotykają się dwie aktualnie najlepsze drużyny polskiej ligi: Jagiellonia Białystok i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.


To właśnie musiałby powiedzieć Dariusz Szpakowski, gdyby relacjonował nadchodzący "mecz na szczycie" polskiej ligi. Tak, tak, drużyna z Niecieczy, z której drwiono, gdy awansowała do ekstraklasy niedawno dokopała Legii Warszawa (2:1), a ostatnio Śląskowi Wrocław. Teraz zajmuje w tabeli drugie miejsce.
Nieciecza mistrzem Polski! Niemożliwe? Mateusz Juroszek z STS, największy polski bukmacher też tak myślał. Przed rozpoczęciem sezonu rozgrywek kurs na zwycięstwo Termaliki w rozgrywkach ekstraklasy wynosił 200. Oznacza to, że za każde postawione 100 złotych do wygrania było 17 600 złotych.


– Jednak kurs jest modyfikowany w trakcie sezonu w zależności od tego, jak drużyna sobie radzi. W tej chwili kurs to 20, czyli przy wkładzie 100 złotych ewentualna wygrana to 1 760 złotych – tłumaczy Mateusz Juroszek. A jego słowa dowodzą, że to, co było niemożliwe, stało się dziesięć razy bardziej prawdopodobne. Nieciecza, z której cały polski światek piłkarski miał niezły ubaw, radzi sobie całkiem nieźle, wygrywając 7 spotkań. Przed piłkarzami jeszcze ponad 20 meczów, ale i tak pozycja drużyny uznawana jest za sensacyjną.

W dalszym ciągu faworytem rozgrywek według STS pozostaje Legia Warszawa. Tuż za nią są Lechia, Jagiellonia. Są jednak tacy, którzy wierzą, że to drużyna z Niecieczy sprawi sensację jak Leicester City, które zostało mistrzem Anglii. – Zwycięstwo Niecieczy w rozgrywkach Ekstraklasy obstawiło kilkadziesiąt osób. Klienci grali za stawki do kilkudziesięciu złotych – dodaje prezes STS.
Pieniądze to nie wszystko
Za klub z Niecieczy nikt nie dawał funta kłaków. W raportach o finansach polskiej ligi firmy EY zajmował ostatnie miejsce. Ci zawodnicy udowodnili jednak, że pieniądze to nie wszystko. Legia Warszawa, najbogatszy klub w Polsce, mający ponad 100 mln przychodów, zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli rozgrywek. Dostał tęgie lanie w Lidze Mistrzów, po awanturach kibiców karą będzie zamknięcie stadionu na mecz z Realem Madryt. Trójka właścicieli warszawskiego klubu właśnie pokłóciła się o to, czyja to wina, a kto nie chciał dokładać do zakupu lepszych piłkarzy.


W Niecieczy jest inaczej. Sponsor drużyny właściciel firmy Bruk–Bet Krzysztof Witkowski okazał się biznesmenem ze znacznie grubszym portfelem niż sądzono. Jego firma to największy producent kostki z betonu w Polsce. Wyceniana jest na ponad 600 mln złotych.
Raport EY Ekstraklasa piłkarskiego biznesu

Pierwszy raz w historii w Ekstraklasie znalazł się klub z miejscowości bez praw miejskich. Barwny był debiutancki sezon Termaliki Bruk-Bet. Przez ten czas Słonie z atrakcji na pograniczu futbolu i folkloru zdążyły przeistoczyć się w solidnego ligowca

– Jak się za coś biorę, to uzyskuję zauważalne efekty – mówił dziennikarzom właściciel Bruk-Betu. Ta firma produkuje 8 mln metrów kwadratowych bruku i ma prawie 300 mln zł przychodów rocznie. Nieoczekiwanie właściciel okazał się jedną z grubszych ryb polskiego futbolu. 8 lat temu postanowił zainwestować w Ludowy Klub Sportowy, a dziś wypowiada się tak: – Wybierając się do Ekstraklasy braliśmy pod uwagę wyższe koszty funkcjonowania klubu. Jesteśmy na to przygotowani i na pewno nie będzie sytuacji, że względy ekonomiczne miałyby decydować o naszym być albo nie być w Ekstraklasie – powiedział w rozmowie z Gol24.pl

Trudno się dziwić, że zaledwie 5 miesięcy trwała budowa nowego stadionu we wsi. Tam, gdzie było słynne "pole kukurydziane", powstało nowe boisko, podgrzewana murawa, maszty oświetleniowe. Bez tego klub nie uzyskałby licencji na grę w Ekstraklasie. Na początku roku klub kupił łotewskiego napastnika Vladislavsa Gutkovskisa (wyceniany na 300 tys. euro), w drużynie znalazł się też Brazylijczyk Guilherme Sirtya. Pierwszy okazał się trzecim strzelcem polskiej ligi. Brazylijczyk po niedawnym wygranym meczu Legią wszedł do szatni i ogłosił: – Skończymy ten sezon w pierwszej piątce.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Radziecki sprzęt i brak śpiworów. Żołnierz opisuje, co zobaczył w wojsku: "Nie wiedziałem, że jest aż tak źle"
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"
0 0"Jak po pobiciach". Chirurg z Warszawy opisał, jak "składał" twarz 19-latka – ostrzega przed hulajnogami