
W pierwszej chwili chciałam napisać, że nikt go nie zna. Michał Szułdrzyński co prawda napisał w "Rzeczpospolitej", że Witold Olech jest "cenionym w branży specjalistą ds. wizerunku", ale żaden z ekspertów, których o niego pytam, nie zna jego nazwiska i nigdy o nim nie słyszał. W środowisku PiS? Niestety, też nie do końca. Z wyjątkiem Krakowa. Tam Witold Olech był związany z kampaniami politycznymi całej śmietanki obecnych władz: Szydło, Dudy, Ziobry... Zupełnie niewidoczny, ale bardzo ważny.
Premier wykorzystuje swoją popularność do tego, by ratować wizerunek obozu rządzącego. Być może jest to efekt wzmocnienia przez Szydło swego otoczenia. Od września jej głównym doradcą został Witold Olech, ceniony w branży specjalista ds. wizerunku. Czytaj więcej
Witold Olech jest jednak specjalistą, choć na pewno innej, niemedialnej miary. Pochodzi z Krakowa i tam od kilkunastu lat związany jest ze środowiskiem PiS. Mówią o nim, że zawsze działał w drugim, a nawet w trzecim szeregu, nigdy na pierwszej linii. Nie startował w wyborach i – jak słyszę – nie wykazywał nawet takiego zainteresowania. Nawet w sieci na próżno szukać jego zdjęć. Choć współpracował z ludźmi, którzy dziś piastują najwyższe stanowiska państwowe i śmiało można by uznać, że w szeregach PiS jest osobą na pewno ważną.
Co Witold Olech robił w PiS? Dbał o PR, zajmował się biurem prasowym, organizował konferencje i eventy, przygotowywał informacje dla dziennikarzy, kontaktował się z nimi mailowo.
Człowiek od zaplecza. To mówią o nim wszyscy. Albo od czarnej roboty. Nie rzuca się w oczy. – Nigdy nie był ekspansywny, nie robił wokół siebie szumu. Stał z boku, analizował sytuację, rzucał pomysłami, miał propozycje, tworzył plan działania. I jest w tym kompetentny – mówi nam Mirosław Gilarski, radny Solidarnej Polski z Krakowa.
Pod adresem Witolda Olecha w ogóle padają same superlatywy. Z każdej strony, bez względu na opcję polityczną: pracowity, niezwykle skromny, bardzo spokojny, zawsze merytorycznie przygotowany, nie pcha się na świecznik... – Znam go od wielu lat. To kompetentny, zdolny urzędnik, który działał w trzecim szeregu. Ktoś daje twarz, ktoś jest szefem kampanii, a cała rzesza ludzi musi wykonać czarną robotę. I on był w tej grupie – mówi nam radny PO Grzegorz Stawowy, który spotykał się z Olechem przy okazji różnych kampanii wyborczych i debat, choć stali przecież po drugiej stronie barykady.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
