300 proc. – o tyle wzrosły dochody reklamowe tych mediów, które popierają PiS. Aparat propagandowy partii rządzącej stoi na czterech filarach: "Gazecie Polskiej", 'Gazecie Polskiej Codziennie", tygodnikach "wSieci" i "Do Rzeczy". Pracownicy tych gazet przeżywają teraz złoty czas.
Jak pisze "Gazeta Wyborcza", przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi najważniejszym reklamodawcą w prawicowej prasie były Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, oczywiście powiązane z PiS. Wszystko zmieniło się, gdy partia Kaczyńskiego zdobyła samodzielną władzę. Wtedy do Karnowskich, Sakiewicza i innych popłynęło morze gotówki.
W jaki sposób? "Gazeta Wyborcza" opisuje to na przykładzie kilku numerów "Gazety Polskiej". W jednym z nich można było znaleźć: reklamę konkursu Orlenu "Nagród pod sam korek" (za 66 tys. złotych), reklamę spółki Energa (15 tys. złotych), informator Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (26 tys. zł).
W kolejnym: ogłoszenia i teksty Lotosu, PZU, Energi, ARiMR. Poza tym czterostronicowy "dodatek specjalny" Tauronu i całostronicowe podziękowania dla dla PKO BP, Agencji Rozwoju Przemysłu, KGHM oraz Orlenu za wsparcie Gali Konkursu Przedsiębiorca Roku 2015 "GPC".
"Gazeta Wyborcza"
"GW" zwraca uwagę, że niepokorne media z wielką energią bronią swoich ogłoszeniodawców. "Gazeta Polska" oraz "wSieci" uderzają w tygodnik "Newsweek", który opisał porządki ludzi Macierewicza w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Źródło: "Gazeta Wyborcza"

