
Były prezydent o obecnym prezydencie stara się mówić w miarę dyplomatycznie. Jednak słychać wyraźnie, że Aleksander Kwaśniewski współczuje Andrzejowi Dudzie, iż jego prezydentura jest "nieobecna". Głowa państwa wyraźnie pozostaje w tyle. Nie zabiera głosu w takich sprawach, jak aborcja. Dlaczego?
REKLAMA
– Mamy do czynienia z prezydentem, który nie ma poczucia, że ma wpływ na ogromną siłę, jaką jest PiS – tłumaczył w Radiu Zet Aleksander Kwaśniewski. Jego zdaniem problem wynika z tego, że "polska prezydentura zaczęła się z wysokiego C". Czyli był Lech Wałęsa - lider wielkiego ruchu "Solidarności", potem - Kwaśniewski, czyli lider lewicy, a następnie Lech Kaczyński, czyli jeden z dwóch liderów PiS. – Później ta zasada została zamieniona – ubolewał Kwaśniewski.
Mam nadzieję, że miesiąc po miesiącu prezydent będzie coraz bardziej rozumiał, jak istotną rolę ma do spełnienia, jaką władzę ma, czym dysponuje zgodnie z konstytucją i jak konstytucja chroni to stanowisko.
Były prezydent przyznał, że niedawno rozmawiał z Andrzejem Dudą o polityce. Okazją był wspólny lot do Izraela na pogrzeb Szimona Peresa. O czym rozmawiano? Kwaśniewski pary z ust nie puścił. – Zostanie to między nami. To były rozmowy koleżeńskie. 10 lat byłem prezydentem i jeżeli ktoś o coś mnie pyta to z chęcią odpowiadam – mówił w Radiu Zet.
Zaznaczał, że o polityce nie rozmawiał z prezydentem podczas meczu Polska - Armenia. No i tłumaczył, jak wyglądała ta "radość ponad podziałami", gdy Robert Lewandowski w ostatniej chwili strzelił gola dającego Polsce zwycięstwo. – Nie było padania w ramiona. Klepnąłem ministra Glińskiego, żeby potem przybić piątkę z prezydentem – opisywał Kwaśniewski i chwalił wicepremiera za "fachowe komentarze piłkarskie". Szkoda, że częściej politycy różnych opcji nie wyglądają tak, jak wtedy na Stadionie Narodowym.
źródło: Radio Zet
