
"Trzeba zdawać sobie sprawę, komu się dawało" (choć on sam twierdzi, że powiedział "oddawało"). Tym zdaniem o kobietach walczących o prawo do aborcji Paweł Kukiz strzelił sobie po raz kolejny w stopę. A kilkanaście miesięcy temu zapowiadał się tak dobrze, w imieniu młodego elektoratu miał dokonać zmian. Z tekstu Wojciecha Cieśli dla "Newsweeka" wyłania się obraz zupełnie innej osoby, która mogła być nowym Lepperem, a ostatecznie jest jego słabszą wersją.
REKLAMA
– Zaraz po wyborach na pierwsze spotkanie z posłami w klubie wyszedł jak trener, jak zawodowy coach – opowiada tygodnikowi polityk z otoczenia Kukiza. – Stanął i powiedział: „Jesteście moimi wojownikami. Tu, w Sejmie, będziecie moimi komandosami”. Zachowywał się jak guru jakiejś przypadkowej sekty, na krześle obok siedział facet z Ruchu Narodowego, za nim były działacz Platformy. Pomieszanie z poplątaniem. Pomyślałem sobie: co ten człowiek opowiada? – dodaje.
Deklaracje polityczne - w tym organizacja wyborów w nowej ordynacji, "rozbetonowanie" Polski po ledwie kilku miesiącach gdzieś umknęły. Kto popełnił błąd - młodzi wyborcy, którzy przez piosenkarza chcieli pokazać środkowy palec III RP czy osoby, dzięki którym znalazł się on na szczycie? Armię Kukiza tworzyły: ruchy na rzecz JOW, Oburzeni, Zmieleni, Niepokonani. Do żadnej oficjalnie należeć nie chciał, chociaż to one, zdaniem ich członków, zrobiły z eks-lidera Piersi człowieka Sejmu.
Dwa z wymienionych ruchów już nie istnieją - Zmielonych i Oburzonych da się szukać tylko poza polityką, ale według współpracownika Kukiza, inaczej stać się nie mogło, bo "Paweł ma alergię na partyjność". On chciał zaistnieć dzięki skrzykującym się ludziom, a później ich "odcinać". – (...) Jak w ZSRR Jeżow Jagoda wyciął starych towarzyszy ze zdjęć. Nowych znalazł w ruchu narodowym. Stał się politykiem w tym sensie, że mówi różne rzeczy różnym ludziom w różnych miejscach – uważa rozmówca "Newsweeka".
Jego współpracownik w rozmowie z "Newsweekiem" idzie o krok dalej w charakteryzowaniu Kukiza. – Paweł jest egotyczny, niebywale chaotyczny. Nabija się z księży, a potem wpada w bogoojczyźniany patriotyzm. Jedzie na Majdan, a po chwili ostrzega przed Ukrainą. Jest pokręcony. Atakuje tych, którzy nie okazują mu wystarczająco dużo szacunku – wylicza – (...) Przypomina mi Leppera. Z tym że Lepper miał szersze horyzonty i był lepiej zorganizowany. Pawła Sejm onieśmiela, improwizować nie potrafi. Widział go pan kiedyś na mównicy? Od roku zabrał głos kilkanaście razy. Na początku w ogóle nie kumał procedur. Jakie trzy czytania? Głosowania? Czarna magia! – dodaje.
Różne, zebrane zdania o Kukizie brzmią bardzo podobnie - polityk nie ma cech przywódcy, jest skryty, tajemniczy i za nerwowy, zamiast łączyć "rzuca kurwami, trzaska drzwiami i idzie na papierosa". Niewielki klub przypomina innemu rozmówcy-dziennikarzowi pierwszą Samoobronę, ale jej członkowie są "mniej spójni", a ich lider jeszcze nic im nie mówi. – O swoich rozmowach z Kaczyńskim nie informuje posłów. O układaniu się z PiS w sprawie swoich ludzi w radiu i TVP też nie – twierdzi były działacz.
Więcej w najnowszym "Newsweeku".
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
