
Jarosław Gowin sprowadza na ziemię Mateusza Morawieckiego. Zapewnia, że plan ministra rozwoju nie wypali, jeżeli najpierw Polska nie będzie mogła pochwalić się dobrymi uczelniami.
REKLAMA
Minister nauki Jarosław Gowin jako priorytet uznaje stworzenie nowego sposobu finansowania uczelni, opartego o proporcję między pracownikami naukowymi a liczbą studentów. To miałoby być sposobem na podniesienie poziomu kształcenia.
Chcemy odejść od finansowania w zależności od liczby studentów, a zastosować model skandynawski - czyli uzależnić model finansowania od proporcji między liczbą pracowników, a liczbą studentów. Skandynawowie doszli do wniosku, że ta optymalna proporcja to jest 1:12, bo wtedy są szanse na kształcenie na naprawdę wysokim poziomie. My przyjmujemy tutaj pewien margines bezpieczeństwa i chcemy w sposób najwyższy finansować uczelnie, gdzie byłaby proporcja 1 pracownik naukowy na 11-13 studentów.
Według Gowina, jeżeli będzie ich mniej, to uczelnie będą finansowo tracić. Przypomniał także, że polskie uczelnie publiczne roszczą sobie pretensje to bycia czołowymi szkołami, miewają proporcje, w których na 1 pracownika naukowego przypada ponad 20 studentów.
Wcześniej minister zapowiadał zmiany w minimum kadrowym. Proponowane przez Jarosława Gowina rozwiązanie problemu niedofinansowanych szkół wyższych może doprowadzić do likwidacji nawet 300 prywatnych uczelni. Minister nauki i szkolnictwa chce ograniczyć możliwość wliczania wykładowców do minimum kadrowego na kierunkach licencjackich.
Według pomysłu Jarosława Gowina, wliczanie wykładowców do minimum kadrowego byłoby możliwe tylko w placówkach, które są dla nich pierwszym miejscem zatrudnienia. To sprawiłoby, że pozostałe szkoły nie mogłyby deklarować o pełnej kadrze.
źródło: RMF
