Kobieta zerwała policjantowi czapkę podczas "czarnego protestu", stanie przed sądem.
Kobieta zerwała policjantowi czapkę podczas "czarnego protestu", stanie przed sądem. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Kobieta, która w trakcie "czarnego protestu" zaatakowała policjanta, usłyszy zarzuty. W sprawę zaangażował się sam Mariusz Błaszczak. – To karygodne – stwierdził we wtorek. Kobiecie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

REKLAMA
W miniony poniedziałek odbywał się II Ogólnopolski Strajk Kobiet. Uczestnicy protestowali m.in. przed wejściem do stacji metra Centrum, czyli na tzw. warszawskiej "patelni". Ponad 100-osobowa grupa wykrzykiwała hasła sprzeciwu wobec zaostrzaniu przepisów aborcyjnych. W którymś momencie do akcji wkroczyli "obrońcy życia", interweniowała policja. Jedna z manifestujących kobiet strąciła czapkę funkcjonariuszowi i krzyczała na niego.
logo
Fot. Screen z YouTube
Dzień po protestach incydent skomentował Mariusz Błaszczak. – Wczoraj w Warszawie mieliśmy do czynienia z zaatakowaniem funkcjonariusza na służbie.To jest karygodne. Ta pani otrzyma wezwanie do sądu. Myślę, że sprawa jest prawidłowo rozwiązana – stwierdził. – To jest też rezultat dobrej zmiany jeżeli chodzi o reakcje policji. Policja musi być silna, jest silna i będzie silna wobec silnych (...) – dodał minister.
Kobieta jest podejrzana o naruszenie nietykalności i znieważenie policjanta. 28 października ma stawić się na śródmiejskiej komendzie. Grożą jej trzy lata więzienia.
źródło: rmf24.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl