
Kontr-komisja smoleńska stworzona przez Platformę Obywatelską jeszcze nie zaczęła działać, ale Jarosław Kaczyński już opracował strategię walki. Instrukcja dla podwładnych jest prosta: trzeba zaprzeczać, bo zespół PO powołano żeby kłamał.
– Będą wychodziły kompromitujące fakty i trzeba im przeczyć, i ta komisja jest po to – tak w Olsztynie Jarosław Kaczyński skomentował powołanie komisji smoleńskiej Platformy Obywatelskiej. Co prawda ta grupa jeszcze de facto nie rozpoczęła działalności, ale najwyraźniej prawda może leżeć tylko po stronie Prawa i Sprawiedliwości.
PO powołała parlamentarny zespół, oficjalnie w celu zbadania "przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej”. Zdaniem Kaczyńskiego opozycyjna partia znalazła się w obliczu strasznej kompromitacji, dlatego teraz chce tworzyć własną narrację. Tą według prezesa PiS rzecz jasna mają stanowić kłamstwa.
– Nie jest to żadne zagrożenie, chodzi o to, żeby ludziom wmawiać, że białe jest czarne, albo że czarne jest białe – uspokajał Kaczyński.
Niedawno Antoni Macierewicz i jego komisja przedstawili "nowe fakty, dotychczas nieznane", czyli filmy, które można znaleźć w sieci od sześciu lat. Nie spodziewali się, że zostaną tak szybko skontrowani przez opozycję i Macieja Laska.
"Nowe, dotychczas nieznane fakty", jakie przedstawił w piątek w Sejmie Antoni Macierewicz to przede wszystkim nagranie filmowe, pokazujące spotkanie Donalda Tuska z Władimirem Putinem na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu. Film nakręcił operator TVP i choć można go od sześciu lat odnaleźć w sieci, to szef MON przedstawił go jako porażający i bardzo ważny dowód w sprawie.
źródło: RP.pl
