Młodzi szukają na dyskotece zabawy, ale przy okazji warto zadbać o ich bezpieczeństwo.
Młodzi szukają na dyskotece zabawy, ale przy okazji warto zadbać o ich bezpieczeństwo. Fot. Marcin Stepien / Agancja Gazeta

W Lincolnshire w Anglii kobiety, które w barze czy w dyskotece poczują się w jakikolwiek sposób zagrożone powinny podejść do barmana czy dyskdżokeja i zapytać o Angelikę. To hasło, którym kobieta prosi o pomoc. Jest to też element kampanii przeciwko przemocy wobec kobiet. Czy sam pomysł przyjmie się w Polsce?

REKLAMA

W akcję „Ask for Angela” zaangażowały się lokalne kluby, dyskoteki i bary. Gdy randka przebiega nie tak, jak sobie kobieta zaplanowała, gdy jakiś chłopak jest zbyt natarczywy w dyskotece albo ktoś składa kobiecie zbyt nachalne propozycje, pokrzywdzona ma podejść do kogoś z obsługi i zapytać o Andżelikę. To znak, że czuje się zagrożona. Barman czy inny pracownik lokalu, który usłyszy to hasło będzie wiedział, że ma wezwać policję albo wyprowadzić zagrożoną kobietę tylnym wyjściem z baru.

Skąd takie hasło? Czy nie można po prostu podejść i powiedzieć, że jest się zagrożonym? Organizatorzy nie odpowiadają na te pytania, ale akcja cieszy się powodzeniem nie tylko w Lincolnshire, chwalą ją internauci w mediach społecznościowych na całym świecie.

Czy w Polsce też kobiety będą pytać o Andżelikę? Nawet jeśli hasło miało by brzmieć „dzień dobry, zastałam Jolkę?”, warto by przenieść kampanię także na polski grunt. Niektórym pomysł z hasłem wydaje się lekko absurdalny, ale mimo to warto zadbać o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie tych kobiet, które szukają na dyskotece po prostu zabawy, a nie niebezpieczeństwa.

źródło: metro.co.uk

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl