
Podczas gdy wokół wybuchają pociski, a miasto szykuje się do zmasowanego ataku na wschodnią część miasta, ten mężczyzna nie traci człowieczeństwa. Podczas gdy wszędzie wokół budzą się najniższe instynkty, on pomaga zwierzętom.
Mohammad Aljaleel uratował ponad setkę kotów w Syrii, kraju, z którego musiały uciekać miliony ludzi. Wielu z podopiecznych Aljaleela zostało porzuconych przez właścicieli. Niektóre trafiły bezpośrednio do niego, inne przygarnął z ulicy.
Przed wojną Aljaleel był elektrykiem. Kiedy na miasto zaczęły spadać bomby, został kierowcą karetki. Po godzinach prowadzi schronisko dla kotów. Na początku konfliktu miał ich 20. Teraz pod jego opieką jest około 170 kotów i jeden pies. – Wszyscy opuścili ten kraj. Także moi przyjaciele. Teraz za przyjaciół mam koty – komentuje w rozmowie z BBC.
Mężczyzna na własną rękę opiekuje się i karmi zwierzęta. Sprawa nie jest prosta, ponieważ w Aleppo nie ma weterynarzy. Opieka zdrowotna jest utrudniona, a zabiegi takie jak sterylizacja niewykonalne. Na Facebooku działa związana z Aljaleelem grupa, w której zainteresowane osoby mogą dowiedzieć się jak pomóc syryjskiemu schronisku.
