Niemiecka prokuratura interweniuje w sprawie mowy nienawiści na Facebooku.
Niemiecka prokuratura interweniuje w sprawie mowy nienawiści na Facebooku. Facebook

Granica cywilizacji przebiega wzdłuż Odry? Podczas gdy polski rząd interweniuje w sprawie zablokowanych kont narodowców na Facebooku, niemiecka prokuratura daje przykład, jaka jest właściwa reakcja na mowę nienawiści w mediach społecznościowych.

REKLAMA
Prokuratura w Monachium rozpoczęła właśnie czynności wyjaśniające w stosunku do Marka Zuckerberga i dziewięciu innych menadżerów Facebooka. Powodem jest domniemane łamanie przez firmę krajowych przepisów przeciwko mowie nienawiści. Zdaniem niemieckiego adwokata Chan-jo Juna, firma miała w niedostateczny sposób dbać o usuwanie rasistowskich postów ze swojego portalu. A tych przybywa wraz ze wzrostem migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
Co prawda w statusie Facebooka widnieje zakaz zastraszania, nękania i posługiwania się mową nienawiści, ale zdaniem krytyków menadżerowie portalu nie robią wystarczająco dużo, by te zasady egzekwować.
Jak pamiętamy, od pięciu miesięcy w Unii Europejskiej obowiązuje nowy „kodeks postępowania z mową nienawiści w internecie". Na jego podstawie cztery wielkie korporacje będą mogły, a nawet musiały, monitorować treści. Jeśli zajdzie taka potrzeba - usuną te zabronione - w czasie krótszym niż 24 godziny. To sposób na zmniejszenie ilości treści antysemickich oraz skierowanych przeciw migrantom, które pojawiają się w mediach społecznościowych.
Facebook broni się przed oskarżeniami, tłumacząc, że nie złamał żadnego niemieckiego prawa i na stara się przeciwdziałać mowie nienawiści na swoim portalu. Tymczasem Jun zebrał listę 438 postów, które były oznaczone jako niewłaściwe, ale nie zostały przez Facebook usunięte. Wśród nich znajdują się zarówno oczywiste przykłady rasizmu, jak i agresywne komentarze polityczne oraz mowa nienawiści nawiązująca do nazizmu.
W Polsce problemy Facebooka są przeciwnej natury. Po tym, jak portal zablokował strony i konta narodowców, członków ONR i Marszu Niepodległości z powodu mowy nienawiści lub obecności symbolu falangi, oburzeniem zareagowali niektórzy politycy.
Do facebookowej "afery" z blokowaniem stron i kont odniosła się między innymi posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Po tym jak Facebook zablokował konto posła Marka Jakubiaka z Kukiz'15 stwierdziła, że to przykład lewackiej cenzury. Dodała, że Jakubiak nie jest pierwszą ofiarą Facebooka. Przypomniała, że kilka razy z sieci znikało także jej konto.
W sprawie zablokowanych kont organizacji narodowych interweniował też polski rząd. Minister cyfryzacji Ann Streżyńska 24 listopada spotka się w tej sprawie z przedstawicielami Facebooka.
źródło: reuters.com