Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości po ludzku rozumie rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, ale podkreśla, że nie ma możliwości odwołania się od decyzji prokuratury.
Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości po ludzku rozumie rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, ale podkreśla, że nie ma możliwości odwołania się od decyzji prokuratury. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Michał Wójcik nie miał dziś przyjemnego poranka. Przemaglowany przez Dominikę Wielowieyską na antenie radia TOK wił się jak wąż, by nie odpowiedzieć na pytanie, co sądzi o ekshumacjach ofiar katastrofy smoleńskiej i sprzeciwie części rodzin ofiar przeciwko wydobywaniu zwłok. W końcu jednak przyznał, że tak po ludzku to rozumie rodziny, ale prokuratura ma prawo przybliżyć nas do prawdy.

REKLAMA
Zażalenie od decyzji prokuratury nie przysługuje – przekonywał dziś na antenie TOK FM Michał Wójcik. Nie zgadzał się przy tym ze zdaniem Wielowieyskiej, mówiącej o tym, że o zasadności dopiero zdecyduje sąd. Zdaniem Wójcika działania prokuratury mają przybliżyć nas do prawdy. Ekshumacje mają dać odpowiedź na pytanie, jaka była przyczyna śmierci i odtworzyć przebieg katastrofy w Smoleńsku.
Przy okazji wiceminister odniósł się też dziś do raportu komisji praw człowieka przy ONZ, który bardzo krytycznie ocenił działania rządów Prawa i Sprawiedliwości. Minister nie mówił o tym, co podkreślają inni politycy PiS, że to tylko ciało doradcze, że to tylko opinia, bynajmniej nie wiążąca. Zwrócił natomiast uwagę na to, że raport był równie, a może nawet jeszcze bardziej krytyczny wobec naszego południowego sąsiada, Słowacji. Trochę na zasadzie "a u was biją murzynów” minister próbował tłumaczyć, że sytuacja w Polsce wcale nie jest taka zła.
źródło: TOK FM