W całym kraju podejrzani o ściąganie i rozpowszechnianie "Drogówki"  dostają wezwania na komisariaty.
W całym kraju podejrzani o ściąganie i rozpowszechnianie "Drogówki" dostają wezwania na komisariaty. Krzysztof Wiktor / www.krzysztof.wiktor.eu

Widzowie "Drogówki" już od roku mogą spodziewać się, że do ich drzwi zapuka policja. Jeśli pobrali film, nie grozi im kara, ale gdyby przy okazji rozsyłali go dalej, już tak. Osoby, które dopuściły się ostatniego, są wzywani jako świadkowie.

REKLAMA
Jak podaje portal Bezprawnik.pl, wciąż trwają śledztwa w sprawie ściągania i rozpowszechniania "Drogówki" Wojciecha Smarzowskiego. Drugi proceder oznacza łamanie praw autorskich, co za tym idzie - ten kto je złamał, musi liczyć się z konsekwencjami. Bać powinny się osoby, które pobrały obraz z platformy Popcorn Time i Torrentów, a potem przesyłały innym.
Z informacji podawanych przez Bezprawnik.pl wynika, że w tej chwili policja nie rekwiruje komputerów, a jedynie zaprasza podejrzane osoby na komisariat. Urządzenia odbierano w Częstochowie zimą zeszłego roku. Akcje, o których dowiaduje się portal, mają miejsce na terenie całego kraju. Niewykluczone, że funkcjonariusze dobiorą się później do sprzętu podejrzanych. Tak dzieje się w wypadku piratujących komedię "Wkręceni".
źródło: bezprawnik.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl