Rząd PiS coraz mocniej podpada w Brukseli. Wstrzymano wypłatę ponad 4 mld zł, a "to może być dopiero początek"
Rząd PiS coraz mocniej podpada w Brukseli. Wstrzymano wypłatę ponad 4 mld zł, a "to może być dopiero początek" Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Oficjalne stanowisko rządu można streścić w paru słowach: "nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało". A jednak można mieć obawy, że Bruksela przykręci kurek z pieniędzmi. Do tej pory Unia obserwując to, co PiS wyprawia w kwestii Trybunału Konstytucyjnego, próbowała wpływać na rząd w Warszawie słowną krytyką, czy rezolucjami. To nie dało efektu. Czyżby nadszedł czas na naciski finansowe?

REKLAMA

Bruksela wstrzymała właśnie wypłatę 1 mld euro, czyli ponad 4 mld zł. Są to głównie pieniądze przeznaczone na budowę dróg w Polsce. Jak pisaliśmy, oficjalnym powodem decyzji Komisji Europejskiej są wątpliwości w sprawie zasad organizowania przetargów na finansowane ze środków UE projekty infrastrukturalne. Ale nieoficjalnie mówi się, że powód jest inny – chodzi o konflikt PiS z Zachodem i decyzje władz przede wszystkim w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Tym doniesieniom nie dziwi się europoseł PO Adam Szejnfeld. W rozmowie z naTemat przyznaje, że w Brukseli ostatnio o Polsce mówi się coraz częściej i z coraz większym zdziwieniem i rozczarowaniem. – Politycy w Europie, wbrew temu co twierdzi PiS, są doskonale zorientowani w sytuacji w Polsce. Wiedzą, że w kwestii praworządności jest źle i stan ten wciąż się pogarsza – tłumaczy polityk i relacje między Warszawą a Brukselą przedstawia na przykładzie relacji rodzinnych. – Jeśli w rodzinie jesteśmy dla kogoś nieuprzejmi, a potem chcemy od niego pieniędzy, to jasne jest, że będą trudności z ich otrzymaniem. No i tu mamy podobne zagrożenie, że Unia odpowie polskiemu rządowi pięknym za nadobne.

Europoseł PO Adam Szejnfeld nie wyklucza, że  wstrzymanie wypłaty 1 mld euro dla Polski do może być początek i takich decyzji będzie teraz więcej
Europoseł PO Adam Szejnfeld nie wyklucza, że wstrzymanie wypłaty 1 mld euro dla Polski do może być początek i takich decyzji będzie teraz więcej Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
1 mld euro to naprawdę duże pieniądze. Wstrzymanie wypłaty tej sumy nie musi oznaczać żadnych retorsji wobec polskiego rządu. Ale może to być początek takiego bardzo oficjalnego, technokratycznego i formalistycznego traktowania Polski w kwestiach finansowych. Oficjalnie wszystko będzie się odbywać zgodnie z prawem, ale niezmiernie dokładnie. To byłoby coś na kształt włoskiego strajku ze strony Komisji Europejskiej i to na pewno nam grozi.

Adam Szejnfeld

europoseł PO

Jeśli ten scenariusz się spełni, to odczują to różne grupy w Polsce: inwestorzy budujący drogi, rolnicy czekający na dopłaty, itp. – PiS będzie to przedstawiał jako odkuwanie się złego Zachodu na dobrym polskim rządzie, ale de facto byłyby to skutki rządów PiS – tłumaczy Szejnfeld. Jego zdaniem pozycję Warszawy w relacjach z Brukselą pogarsza fakt, że rząd w kwestii łamania zasad demokracji "nawet nie próbuje grać". – Nie ma nawet próby prowadzenia choćby udawanego dialogu. Na wszystkie zalecenia, uwagi Unii jest bezczelna odpowiedź, że "będziemy robić to, co nam się podoba" – ubolewa europoseł PO.

Czy rzeczywiście Bruksela może Polskę za to ukarać? Dr Paweł Kowalski z Wydziału Prawa Uniwersytetu SWPS w rozmowie z naTemat przyznaje, że oficjalnie, zgodnie z Traktatami jest to niemożliwe, ale... – Sporo zależy od dobrej woli Komisji Europejskiej – przyznaje ekspert, choć od razu uspokaja, że tego typu wstrzymania funduszy zdarzały się już nieraz wobec różnych państw, także wobec Polski za rządów PO. – W 99 proc. przypadków te pieniądze były odmrażane po paru tygodniach lub po paru miesiącach – przypomina dr Kowalski.

Ale i tak Unia ma możliwości, aby dopiec finansowo władzom w Warszawie. Ekspert przypomina o groźbie Włoch.

Rzym zapowiedział, że zawetuje budżet UE, jeśli państwa Europy Wschodniej będą w nim uprzywilejowane. To za to, że te kraje nie wspierają unijnej polityki migracyjnej. Druga groźba dla Polski jest taka, że Unia może dokonać korekty perspektywy budżetowej i przesunąć środki bardziej z funduszy strukturalnych na inwestycje. Wprost nikt nie powie, że chodzi o uderzenie w Polskę, ale tak naprawdę wszyscy wiedzą, że nasz kraj na tym dużo straci.

dr Paweł Kowalski

Wydział Prawa Uniwersytetu SWPS

Zdaniem eksperta wstrzymana wypłata zostanie odblokowana, Unia nie powinna stosować tego typu presji. – KE może sobie "nie lubić" jakiegoś państwa. Ale w kwestiach formalnych powinna być bezstronna i neutralna – uważa dr Kowalski.

Podobną nadzieję mają polskie władze. Odpowiedzialny za gospodarowanie unijnymi funduszami wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki skomentował decyzję Brukseli jako "bardzo rutynowe, normalne działania".