Wiersze apolityczne też są polityczne. Leśmian nie jest pierwszy – tych poetów wstydzi się obecna władza

Wisława Szymborska i Kazimierz Przerwa-Tetmajer.
Wisława Szymborska i Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Fot. Mariusz Kubik / Wikipedia, autor nieznany / Wikipedia
Dostało się Leśmianowi, ale nie jemu jedynemu. Wcześniej były protesty przeciwko ustanowieniu Roku Tuwima, krytykowanie Szymborskiej, a podczas święta na cześć Miłosza niektórzy chcieli wygłaszać referaty o "antypolskości” jego poezji. Czy istnieje jakaś czarna lista, na którą wpisywani są poeci niechciani? Bo piszących w sposób nieprzystający do jednej, słusznej wizji państwa, człowieka i religii było u nas wielu. I to nie tylko w ostatnim półwieczu.


Ostatnio dostałam propozycję, by Rok Leśmiana przenieść na koszulki – wydrukowane byłyby na nich fragmenty wierszy poety, a może i zdjęcia, tak, "by pozostał jakiś ślad naszego obywatelskiego sprzeciwu”. Ja z kolei proponuję nie zatrzymywać się na Leśmianie. Mamy wielu wspaniałych poetów, których prawdopodobnie czytamy zbyt rzadko. I którym za wzbogacanie polskiej kultury odpłaca się wyrzucaniem poza margines tego, co "wartościowe”, czyli w obecnej retoryce proste i gładkie jak wieczko konserwy.


Jeśli bowiem senatorom nie podobały się błyskotliwe, filozoficzne rozmyślania Leśmiana nad naturą Boga i jego związkiem z człowiekiem, to co powiedzieliby o ciemnych stronach osobowości Kazimierza Przerwy-Tetmajera, który w jednym ze swoich najbardziej znanych, dekadenckich utworów pisał:

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,
Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów:
Posągi moich marzeń strącam z piedestałów
I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie...

"Nie wierzę w nic"
Przerwa-Tetmajer, sam będąc filozofem, fascynował się Schopenhauerem i myślą indyjską. Nie zawsze modlił się do Boga – czasem do Nirwany. Nie miał przekonania do wizji Raju. W wierszu "Wszystko umiera z smutkiem i żałobą” zdaje się nawet skłaniać ku jakiejś wizji reinkarnacji.

Nie było też dla niego nic bardziej wartościowego nad sztukę ("Evviva l’arte”). I może miłość, której poświęcił kilka odważnych erotyków.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

"Lubię, kiedy kobieta"
Ktoś może powiedzieć, że nie od dziś wiemy, co myśleć o dekadentyzmie i zepsuciu Młodej Polski… Nawet Staff, który z nadczłowieka Nietzschego zrobił współczującego, chrześcijańskiego baranka, miewał wiersze, które odczytane dosłownie, mogą niektórym wydać się niewygodne.
Leopold Staff

Tak. Bóg opuścił ziemię naszą!
Spadł na nią klątwy jego gniew.
Dni gorzkie bolą, noce straszą,
Szaleje pożar, płynie krew.

"Tak. Bóg opuścił ziemię"
Może więc dobrze, że z kolei poezja barokowa nie należy obecnie do najgorętszego towaru literackiego. Ktoś nieprzygotowany mógłby przeczytać "Lekcyje Kupidynowe” Kaspra Twardowskiego z 1619 roku i całkiem zmienić zdanie o poecie uchodzącym za katolickiego:
Kasper Twardowski

Już dopuściła na bieluchną szyję
Rękę założyć, już piersi nie kryje.
Już byśmy byli po malutkiej chwili
Zupełnej z sobą rozkoszy zażyli
gdy weszła matka i tak śliczne stworzenie
Prowadzono, niestetyż, ach! – w klasztorne cienie.

"Lekcyje Kupidynowe"
To jednak – na razie – dywagacje. Co innego poeci współcześni – temat ich pamięci stał się nagle bardzo drażliwy. Ci, którzy w młodości wstąpili do partii i popełnili kilka sonetów dla słusznie minionej władzy, są straceni na zawsze. Bo kto pamięta, że Władysław Broniewski napisał "Bagnet na broń”, skoro był zatwardziałym komunistą i alkoholikiem? Albo dlaczego wspominać Juliusza Przybosia, jednego z najlepszych poetów krakowskiej awangardy, kiedy ten wstąpił do PPR?
Władysław Broniewski

Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!

"Bagnet na broń"
Herberta można czytać, bo jest bezpieczny. Jego smukłe wiersze o Apollu i Marsjaszu czy królu Midasie są jak antyk ponadczasowe – piękne i odległe. Mniej podoba się za to Szymborska. Noblistka nie dość, że zażądała świeckiego pogrzebu, to irytowała prawicę już za życia.


Zarzucano jej, że nigdy nie odcięła się zdecydowanie od komunistycznej przeszłości. Prawdziwą solą w oku jest jednak to, że poparła kandydaturę Bronisława Komorowskiego na prezydenta oraz nie zgadzała się na zaostrzenie prawa antyaborcyjnego. Krystyna Pawłowicz wspominała ją w 2011 roku w Radiu Tok FM: "Wisława Szymborska kojarzy mi się z Noblem, ale nie kojarzy mi się z Polską, z polską wierzbą, nie kojarzy mi się ani z polską przyrodą, ani z polską historią”. W efekcie, kilkadziesiąt polskich pisarzy i ludzi kultury podpisało się pod listem w obronie noblistki.
Wisława Szymborska

Wiersze apolityczne też są polityczne,
a w górze świeci księżyc,
obiekt już nie księżycowy.
Być albo nie być, oto jest pytanie.
Jakie pytanie, odpowiedz kochanie.
Pytanie polityczne.

"Dzieci epoki"
Co innego Czesław Miłosz. Ten nie tylko się "nie kojarzy”, ale na dodatek postrzegany jest przez środowisko związane z PiS jako zdecydowanie antypolski. Jan Majda w swojej książce "Antypolskie oblicze Czesława Miłosza” dowodzi, że "prawie każda jego książka była brutalnym paszkwilem na Polaków i złośliwą dyskwalifikacją polskiej kultury”. Zdaniem autora, Miłosz miał obsesję na temat antypolskości i tak naprawdę zawsze czuł się litewskim nacjonalistą.
Czesław Miłosz

W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę.

"W mojej ojczyźnie”
Miłosz był patronem roku 2011. Mimo protestów części posłów Prawa i Sprawiedliwości i Radia Maryja. Podczas majowego Festiwalu Miłosza w Krakowie chciano nawet odczytywać referaty na temat jego rzekomej nienawiści do Polski i zapowiadano protesty. Tymczasem rok jednego z naszych największych poetów świętowany był bez żadnych incydentów również na Litwie, w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Indiach, Izraelu, Rosji i we Francji.

Jeśli czarna lista rzeczywiście istnieje, na pewno znajduje się na niej współczesny wybitny poeta, krytyk literacki i felietonista, Adam Zagajewski. Jak sam tłumaczy, po dojściu PiS do władzy w złości napisał "Kilka rad dla nowego rządu".
Adam Zagajewski

Wszyscy profesorowie prawa konstytucyjnego
powinni być dożywotnio internowani.

Poetów można zostawić w spokoju,
i tak nikt ich nie czyta.

"Kilka rad dla nowego rządu"
Poezja bywa, jak to się mówi, zaangażowana. Ale nie każda. Czy naprawdę tych, dla których ojczyzna, miłość, śmierć są tematami do zastanowienia, którzy szukają własnych znaczeń tych pojęć i niechętnie poddają się dogmatom, trzeba piętnować i nazywać antypolskimi?

Zróbmy sobie Rok Polskiej Poezji. Przypomnijmy to, o czym uczą się już dzieci w podstawówce – że wiersz to nie lekarska recepta – nie odczytuje się go dosłownie. Że ma skłaniać do ruszenia głową, a nie podawać proste przepisy. Nowa moda na dzielenie wybitnych polskich poetów (i artystów w ogóle!) na godnych pamiętania i niechcianych, to absurd, z którego rozliczy nas kiedyś historia.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

POWYBORCZY PORANEK

WYNIKI, ANALIZY, KOMENTARZE

WYBORY 2019

WYNIKI, ANALIZY, KOMENTARZE