
Kilku ministrów musiało odbyć z Beatą Szydło poważne rozmowy z powodu swojego zbyt dużego temperamentu. Premier w najnowszym wywiadzie ujawnia jak pilnuje porządku wśród szefów resortów.
REKLAMA
Premier Beata Szydło ujawniła jak zapraszała ministrów na dywanik. Szefowie resortów, którzy w publicznych wypowiedziach pozwolili sobie na zbyt dużą swobodę musieli osobiście porozmawiać z szefową rządu. Szydło określa to jako zbyt duży temperament medialny.
– Musimy pamiętać o tym, że jesteśmy obozem rządzącym. Minister, wypowiadając się, musi się koncentrować na własnym resorcie. Mam wrażenie, że część kolegów nie umiała się przestawić - już byli ministrami, ale dalej wypowiadali się jak politycy z opozycyjnych ław – powiedziała w "Polsce The Times".
Szydło została także zapytana o wypowiedź Antoniego Macierewicza o mistralach za dolara. Jak powiedziała, "czasami lepiej milczeć, niż mówić", ponieważ w przypadku partii rządzącej odpowiedzialność jest zbiorowa.
– Wszyscy musimy pamiętać, ponosimy odpowiedzialność za słowo. A to słowo w ustach ministra, przedstawiciela rządu, wybrzmiewa dużo mocniej niż polityka z ław opozycji. Każde nasze słowo waży po prostu więcej i może wywołać duże napięcia – twierdzi Szydło.
źródło: "Polska The Times"
