Ceremonia oficjalnego powitania Prezydenta RP przez Prezydenta Konfederacji Szwajcarskiej.
Ceremonia oficjalnego powitania Prezydenta RP przez Prezydenta Konfederacji Szwajcarskiej. fot. Andrzej Hrechorowicz/KPRP

Andrzej Duda na spotkaniu z prezydentem Szwajcarii postulował współpracę ws. kursu franka. Wszystko dla dobra polskich kredytobiorców spłacających niestabilne kredyty. Czy faktycznie polski prezydent był w stanie cokolwiek załatwić, czy po prostu mydli oczy kredytowym niewolnikom?

REKLAMA
Kredyty we frankach okazały się łatwe do wzięcia, ale trudne do spłacenia. Prezydent Andrzej Duda o problemach polskich kredytobiorców mówił jeszcze przed wyborami. Nic dziwnego, że po wizycie w Szwajcarii kwestia feralnej waluty stała się głównym tematem. Duda deklaruje, że zwrócił się do Schneidera-Ammanna z postulatem o współpracy ws. kursów franka. Tylko… co z tego?
– Zwróciłem się do pana prezydenta z prośbą, z postulatem, by w miarę możliwości zacieśnione zostały relacje między Narodowym Bankiem Polskim a bankiem narodowym Szwajcarii, aby w ramach tej współpracy kwestie linii kredytowych były bardziej otwarte, kwestie możliwości takiego amortyzowania kursu franka na wypadek turbulencji na rynkach walutowych, aby w tym zakresie ta współpraca między bankami była bardziej ścisła – powiedział prezydent.
Problem nie leży w Szwajcarii tylko w Polsce
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. "Holokaust banków na ludziach trwa! A Duda udaje ***. WSTYD!" – czytamy na Twitterze. "Szwajcarski Bank Narodowy nie uległ Unii Europejskiej - wiec dlaczego ma ulec NBP? Kwestia polskich frankowiczow leży nie w Bern - tylko w Warszawie! Trzeba wziąć się za pupy tych banków w Polsce" – czytamy w komentarzu pod jednym z artykułów.
To tylko kilka reakcji na optymistyczne słowa prezydenta. O szanse na realizacje tego planu zapytaliśmy ekonomistę i wygląda na to, że wizyta w Szwajcarii nie przyniesie ulgi frankowiczom.
– Spotkanie w Szwajcarii było rozmową dwóch prezydentów, którzy nie mają wpływu na politykę monetarną banków centralnych swoich krajów. Nie bardzo wiemy o czym tak naprawdę rozmawiali. Mam wrażenie, że była to rozmowa kurtuazyjna. Inną kwestią jest to, czy prezydent Duda właściwie zinterpretował to, co usłyszał – komentuje w rozmowie z naTemat prof. Stanisław Gomułka, ekonomista, ekspert Business Centre Club a także członek PAN i NRR.
Opisywana amortyzacja rynkowych zmian kursu złotego wobec franka szwajcarskiego odbywałaby się przez interwencję na polskim rynku walutowym. W przypadku wzrostu kursu franka, NBP sprzedawałby tę walutę w dużych kwotach. Tylko, że…
– Narodowy Bank Polski ma taką możliwość już teraz i nie ma to związku z prezydentem Szwajcarii. Możliwości skutecznej interwencji na rynku walutowym dla banków centralnych są jednak bardzo ograniczone. Do tej pory NBP oficjalnie stwierdzał, że nie może wpływać na długofalowy poziom kursu, tylko na krótkoterminowe wahania, ale to poziom kursu interesuje frankowiczów. W dodatku im chodzi o obniżenie ceny złotowej franka na wiele lat – mówi prof. Gomułka.
Nie chodzi o silnego franka, tylko o słabą złotówkę
logo
Kurs franka szwajcarskiego przez ostatnie 5 lat. fot. Screen Bankier.pl
Ekonomista zwraca uwagę, że kurs franka poszybował w górę po jego urynkowieniu przez Narodowy Bank Szwajcarii, a więc kiedy mógł trafić do koszyka walut rezerwowych. Doszło do tego w wyniku stworzenia zbyt dużych rezerw walutowych przez ten Bank. Duda szuka rozwiązania w niewłaściwym miejscu. Głównym problemem frankowiczów nie jest tak naprawdę kurs tej waluty, ale słaba w tej chwili pozycja polskiej złotówki, która przez ostatni rok zanotowała spore straty wobec wszystkich głównych walut.
Wynika to między innymi ze słabnącego zaufania inwestorów zagranicznych i z wycofywaniem się z Polski inwestorów portfelowych, kupujących naszą walutę. Możliwości wpływania przez NBP czy Ministerstwa Finansów na kursy walut zagranicznych, w tym franka, są bardzo ograniczone.
– Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby wzrosło zaufanie inwestorów zagranicznych do polityki finansowej Polski. Szwajcaria nie jest właściwym adresatem informacji o problemach polskich kredytobiorców. Wątpię, aby Narodowy Bank Szwajcarii zaczął na przykład kupować na polskim czy międzynarodowym rynku złotówki, aby umocnić naszą walutę. Złoty nie jest bowiem walutą rezerwową – stwierdza prof. Gomułka.

Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl