Rak podstawnokomórkowy skóry jest lekceważonym nowotworem, którego zaawansowana postać zagraża życiu

Prof. Witold Owczarek mówi o leczeniu podstawnokomórkowego raka skóry
Prof. Witold Owczarek mówi o leczeniu podstawnokomórkowego raka skóry Materiały prasowe
Rak podstawnokomórkowy wśród nowotworów skóry występuje najczęściej i stanowi 80 proc. wszystkich rozpoznań. Mimo tak olbrzymiej skali występowania jest lekceważonym nowotworem, prawdopodobnie dlatego, że w większości przypadków można go chirurgicznie całkowicie wyleczyć. Jednak zdarza się tak, że czasami dochodzi do zaawansowania choroby miejscowo i/lub przerzutów, gdzie chirurgia już sobie nie radzi.


Zaawansowanie miejscowe dotyczy głównie górnej partii ciała, głowy, szyi, ramion, gdzie tworzą się drastyczne deformacje w postaci otwartych, wrzodziejących ran często będących powodem stygmatyzacji cierpiących osób.


W Polsce co roku rozpoznaje się około 50 takich przypadków. Od niedawna w Europie dostępna jest pierwsza terapia celowana w leczeniu tego złośliwego raka. W Polsce pacjenci z nadzieją oczekują na możliwość skorzystania z niej.

Nowotwory skóry – co sprzyja ich rozwojowi, jak się przed nimi chronić i jak je leczyć – tłumaczy w wywiadzie dla naTemat prof. Witold Owczarek, kierownik Kliniki Dermatologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego Centralnego Szpitala Klinicznego MON.

Panie Profesorze, czy Pan się opala?

Trudno to nazwać opalaniem, choć oczywiście z umiarem korzystam z dobrodziejstw słońca. Wyjeżdżam w miejsca o dużym nasłonecznieniu, aktywnie spędzam czas. Jestem osobą dość mobilną, więc jestem narażony na promieniowanie słoneczne. Nie należę jednak do osób, które lubią się wylegiwać na słońcu. Korzystam też z prawidłowej fotoprotekcji.


Czy to prawda, że w naszym organizmie kumuluje się dawka przyjętych promieni UV?

To trochę nie tak. Takie stwierdzenia czasami się pojawiają, ale my mówimy o dawce całkowitej przyjętej, czyli tej kumulacyjnej, co nie oznacza, że ona się gdzieś zbiera. Problem polega na negatywnym oddziaływaniu promieniowania na skórę.

Powoduje ono uszkodzenie naszego DNA poprzez powstawanie wolnych rodników. Mamy mechanizmy naprawcze, które przez cały czas naprawiają tego rodzaju uszkodzenia, jednak z wiekiem są coraz słabsze. Jeśli uszkodzeń jest bardzo wiele, to nasz organizm nie radzi sobie z ich naprawą. Tak jest w przypadku powstawania raka skóry. Stąd ta niebezpieczna dawka kumulacyjna promieniowania.


Intensywne opalanie, poparzenia słoneczne w młodym wieku, dzieciństwie, mają znaczenie, jeśli chodzi o powstawanie czerniaka. Różne formy narażenia mogą stymulować różne formy nowotworu. Chodzi o pewien mechanizm uszkadzania danej struktury.

Przesadzając ze słońcem, możemy zachorować na czerniaka i o tym nowotworze wiele osób słyszało. Jednak są jeszcze inne typy raka skóry, jak na przykład podstawnokomórkowy rak skóry.

Jak często chorujemy na nowotwory skóry?

Raki skóry występują bardzo często. To najczęstszy nowotwór występujący u rasy białej. Nawet 450 osób na 100 tys. zapada na raka skóry, w tym 80 proc. to rak podstawnokomórkowy skóry. Jest to bardzo dużo.

Dla zwykłego człowieka każdy nowotwór jest rakiem. Jednak to nieprawda. Czerniak, który jest nowotworem, ma zupełnie inny mechanizm powstawania niż rak podstawnokomórkowy. Trudno oczywiście mówić, że czerniak jest lepszy albo gorszy niż inny typ raka skóry. Czerniak stanowi 5 proc. przypadków nowotworów skóry, ale za to odpowiada za większość przypadków śmiertelnych. Rak podstawnokomórkowy skóry w większości przypadków ma łagodny przebieg i jest w 100 procentach wyleczalny. Jeśli chodzi o śmiertelność z powodu tego nowotworu, to jest ona wyjątkowo niewielka, a jeśli dochodzi do zgonu, to zwykle przyczyną nie jest sam rak skóry, a powikłania związane z jego rozwojem.

Rak podstawnokomórkowy jest nowotworem złośliwym w dużej mierze miejscowo występującym na skórze, dlatego myślimy, że to nic takiego, że to niegroźny rak. Jednak może on rozwinąć się do postaci zaawansowanej z przerzutami do narządów odległych.

Jeśli jest miejscowo złośliwy, to możemy zostać bez nosa, bez oka, być oszpeconym na całe życie.

Tak. Zmiany jakie daje obraz kliniczny tego nowotworu są niezbyt estetyczne i dodatkowo umiejscowione najczęściej na głowie lub szyi. Często powoduje to, że chorym zdecydowanie pogarsza się jakość życia. Wyłączają się z życia zawodowego i aktywności wśród ludzi, zamykają w domu.

Jeśli zastanowimy się nad możliwościami leczenia takiego typu nowotworu, teoretycznie jest wiele możliwości terapeutycznych. Prawidłowe postępowanie daje szansę, że rak nie rozwinie się do tego stopnia. Oczywiście jest to rak, który ma duże ryzyko wznowy. Istotna jest też okolica, w której się on rozwija – trudna chirurgicznie. Ważne jest, jaki był przebieg choroby, czy to jest pierwsze leczenie, czy powtórne. To ma znaczenie, jeśli chodzi o prognozy dotyczące leczenia. Zdarzają się osoby, które poprzez defekty genetyczne mogą mieć większą skłonność do występowania raka podstawnokomórkowego skóry. Zdarza się to jednak rzadko.

Ważny jest też fototyp skóry. Rak podstawnokomórkowy skóry częściej atakuje osoby o jasnej karnacji. Bardziej narażone są również osoby w trakcie leczenia immunosupresyjnego, czyli np. te po przeszczepach narządów.

80 proc. raków podstawnokomórkowych skóry pojawia się w okolicach twarzy, szyi, odsłoniętych części ciała. Częściej ten rak skóry występuje u osób w późniejszych dekadach życia.
Czy to znaczy, że jest to choroba ludzi starszych?

Nie do końca. Wiek chorych obniża się. Z różnych powodów. Obserwuje się zachorowania już u 40-latków, co związane jest z nieprawidłowym stylem życia, głównie z nadmiernym opalaniem. Jednak większe ryzyko rozwoju raka skóry jest w późniejszym wieku.

Tu warto wspomnieć też o kwestii narażenia zawodowego. Problem raka skóry dotyczy np. osób pracujących na zewnątrz, które nie korzystają z fotoprotekcji. Jeśli idą na plażę, smarują się kremem z filtrem, ale już np. pracownik budowlany często uważa, że na co dzień nie musi, bo przecież jest w pracy, a nie na plaży.

Czy jak już usuniemy chirurgicznie zmianę, która jest rakiem podstawnokomórkowym skóry, to możemy o tym nowotworze zapomnieć. Czy często dochodzi do wznowy?

Jeśli zmiana została usunięta z odpowiednim marginesem, to jest duża szansa, że nie będzie nawrotu choroby. Jednak czasami z powodów estetycznych lub innych ten margines zbliża się do zera. Generalnie wznowy są dosyć częste, nawet u ok. 20 proc. chorych.

Złotym standardem leczenia jest zabieg chirurgiczny, są też metody alternatywne, ale tu już trzeba mocno brać pod uwagę ryzyko wznowy. Oczywiście osobom, którym usunięto zmianę nowotworową, zalecane są kontrole. Wśród 30 do 50 proc. pacjentów, którzy przebyli raka skóry, w ciągu 5 lat rozwija podobne ognisko nowotworu.

Jakie zmiany na skórze powinny nas zaniepokoić. Wszyscy raczej zwracają uwagę na te zabarwione na ciemno?

Większość ludzi słyszała o zmianach, które mogą być czerniakiem. Pewnie ze względu na to, że powoduje dużą śmiertelność. Jednak należy zwrócić uwagę na zmianę, obojętnie o jakim jest ona zabarwieniu, która pojawiła się, a wcześniej jej nie mieliśmy. Rak to zwykle drobny guzek barwy cielistej albo drobne owrzodzenie, pokryte strupem, które rozrasta się obwodowo. Pojawi się strupek, trochę się goi, ale nigdy nie dochodzi do całkowitego wygojenia.

Mówił Pan, że rak podstawnokomórkowy skóry w większości przypadków jest w 100-procentach uleczalny. Dlaczego więc zdarzają się pacjenci z ogromnymi, sączącymi, cuchnącymi zmianami rakowymi?

Powodów może być wiele. Przede wszystkim sam przebieg choroby u danego pacjenta, pewne cechy immunokompetencji chorego, które predysponują go do tego, żeby przebieg był bardziej agresywny. Rak wtedy rozwija się szybko, atakuje różne struktury, nacieka, przerzutuje. To są rzadkie przypadki. To może być kwestia jatrogenna albo zmiany genetyczne, które predysponują do takiego procesu.

Inną przyczyną może być niechęć pacjenta do odwiedzenia lekarza. Zwykle dotyczy to ludzi w podeszłym wieku. Uważają, że i tak niewiele życia im już zostało, więc nie ma sensu zajmować się nowotworem skóry. Jeszcze inni nie mają świadomości, że trzeba pójść wcześniej do lekarza, odwlekają, bo daleko, bo nie mają czasu.

Jeszcze inna grupa, to chorzy, którzy byli leczeni na raka skóry, ale nastąpiła wznowa, znowu interweniowano chirurgicznie, znowu nastąpiła wznowa i naciekanie pewnych struktur, gdzie trudno zmianę usunąć chirurgicznie. Potem niestety zostaje już tylko leczenie paliatywne, bo niewiele można dla takiego pacjenta zrobić.

Jakie leczenie możemy zaproponować tym pacjentom, u których doszło do zaawansowania choroby?

W postaci miejscowo zaawansowanej raka podstawnokomórkowego skóry standardem jest leczenie chirurgiczne z możliwością stosowania również radioterapii. Jeśli te metody nie przynoszą oczekiwanych rezultatów lub nie mogą być zastosowane, możemy podjąć próbę leczenia chemioterapią, która w zasadzie jest nieskuteczna. Alternatywą dla tych pacjentów są nowoczesne terapie celowane, które blokują szlak komórkowy odpowiedzialny za powstawanie nowotworu. W większości krajów Europy są stosowane, niestety w Polsce nie są refundowane, a tym samym nie są dostępne dla naszych pacjentów.


Materiał powstał w ramach kampanii edukacyjnej „Rak skóry – krzyk skóry” prowadzonej przez Polską Unię Onkologii we wsparciu firmy Roche Polska.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...