
To jedna z najważniejszych decyzji dla politycznej przyszłości Europy i personalnych układanek na szczytach władzy w Unii Europejskiej. Angela Merkel podjęła decyzję, iż chce zostać na fotelu kanclerskim na kolejną, czwartą już kadencję. Wcześniej konieczne będzie zapewnienie CDU sukcesu w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, ale to nie powinno nastręczyć jej większych trudności.
REKLAMA
Choć od miesięcy rozważano w niemieckiej partii rządzącej scenariusze z różnymi nazwiskami, ostatecznie w otoczeniu Merkel uznano, iż pomimo kontrowersji związanych z kryzysem migracyjnym, to twarz dotychczasowej kanclerz będzie najlepszym gwarantem sukcesu w zaplanowanych na 2017 rok wyborach parlamentarnych.
W niedzielny wieczór zorganizowana została specjalna konferencja prasowa z udziałem Angeli Merkel, na której kanclerz oficjalnie ogłosiła, że zamierza rządzić Niemcami przez kolejne cztery lata. – To będzie najtrudniejsza kampania wyborcza od czasu zjednoczenia Niemiec – oznajmiła. Przed wyborami Angelę Merkel czeka jednak jeszcze walka o utrzymanie władzy w partii, co jednak powinno być formalnością. – Funkcja przewodniczącego CDU musi być powiązana z kandydowaniem na urząd kanclerza, dlatego kandyduję na obie funkcje – podkreśliła Merkel.
Taki obrót spraw jest nie bez znaczenia jednak nie tylko dla niemieckiej, ale i europejskiej polityki. Decyzja Angeli Merkel sprawia, iż fotel kanclerza Niemiec nie zostanie zwolniony do użycia w personalnych roszadach na szczytach władzy UE. Od dłuższego czasu spekulowano bowiem o możliwości wpisania rezygnacji kanclerz Merkel w scenariusze, w których doszłoby do zmiany przewodniczącego Rady Europejskiej i przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.
Rozstrzygniecie w sprawie przyszłości Angeli Merkel uznaje się w Niemczech już za jednoznaczne z jej pozostaniem na stanowisku, gdyż nic nie wskazuje na to, by zbliżająca się kampania wyborcza mogła przynieść znaczne zmiany sympatii politycznych Niemców. Notowania CDU ustabilizowały się na poziomie ok. 34 proc., a koalicjantów z SPD na ok. 23 proc. Partia rządząca i cała Wielka Koalicja straciły sporo od czasu ostatnich wyborów, ale jednocześnie nie mają konkurencji, która mogłabym im zagrozić utratą władzy.
Szklany sufit osiągnęła popularność populistycznej Alternatywy dla Niemiec. Im bardziej opanowany jest kryzys migracyjny, tym mocniej notowania tej formacji topnieją. Poza tym, CDU w porę dostrzegło, że na rzecz AfD straciło sporo wyborców i przejęło część pomysłów nowej konkurencji. Dotyczy to szczególnie kwestii związanych z zaostrzeniem podejścia do imigrantów. Nie tylko tych z Bliskiego Wschodu, ale też z Polski i innych państw bloku wschodniego.
W kolejnych miesiącach kampanii wyborczej należy spodziewać się więcej tego typu ruchów niemieckiego rządu, które powinny doprowadzić do odzyskania sporej liczby głosów. – W kampanii musimy stworzyć ofertę dla ludzi, którzy czują się wykluczeni – podkreśliła w niedzielę Angela Merkel.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Bild"
