
Białostoccy radni postanowili obniżyć pensję prezydentowi, Tadeuszowi Truskolaskiemu. Jednak prezydent nie zamierza się poddać tej decyzji i zapowiada odwołanie do sądu. – To ma być zemstą za to, że jestem wybrany prezydentem w bezpośrednich wyborach – uważa.
Po obniżce zapowiadanej przez radnych, prezydent dostanie "na rękę", 5.500 złotych. To o dwa tysiące mniej, niż zarabiał dotychczas. Truskolaski jest oburzony całą sytuacją. – Tu chodzi o zwykłą przyzwoitość. Proszę porównać pobory "Misiewiczów", którzy obsadzili spółki skarbu państwa. Pobory prezesa, to 20 – 30 tysięcy złotych. – powiedział cytowany przez radio TVN24, prezydent.
– Prezydent idzie do sądu pracy. Według mnie, troszkę się ośmiesza - komentuje sprawę Konrad Zieleniecki, jeden z radnych PiS z Białegostoku. – Praktycznie prezydenta nie ma w urzędzie. Jest gdzieś w Brukseli, jest gdzieś na uczelni. Zajmuje się różnymi rzeczami, tylko nie sprawami mieszkańców Białegostoku – dodaje inny radny PiS, Krzysztof Stawnicki.
Co na te oskarżenia Truskolaski: – Jestem dumny, że człowiek z Białegostoku jest doradcą w Brukseli. Jeśli chodzi o uczelnię, pracuje tam po godzinach urzędowania – mówi prezydent. Obniżoną pensje prezydent będzie pobierał już za listopad.
źródło: TVN24
