Groźny nowotwór atakuje 300 proc. więcej osób niż dwie dekady temu. Kontroluj skórę!

To popularność solariów jest jednym z powodów coraz częstszych zachorowań na czerniaka
To popularność solariów jest jednym z powodów coraz częstszych zachorowań na czerniaka Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
W Polsce co roku odnotowuje się ponad 3500 nowych przypadków czerniaka, z czego ok. 30 proc. kończy się zgonem. Zapadalność na ten nowotwór w naszym kraju podwaja się co 10 lat. W ciągu ostatnich 20 lat zwiększyła się o ponad 300 proc.!


Szczególnie bacznie powinny obserwować swoją skórę osoby znajdujące się w grupie wysokiego ryzyka zachorowania, czyli osoby o jasnej karnacji, rudych włosach i niebieskich oczach, wystawiające się na szkodliwe promienie słoneczne i korzystające z solariów.


– Bywa, że choroby nie uchwycimy na wstępnym etapie i rozwinie się do postaci zaawansowanej, którą też jesteśmy w stanie leczyć. Jednak możliwości lekarzy są często ograniczone przez brak refundacji nowoczesnych terapii, które istotnie przedłużają życie – alarmuje prof. Piotr Rutkowski.


300 procent więcej chorych
Jak tłumaczy naTemat prof. dr hab. med. Piotr Rutkowski z Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, czerniak to nowotwór złośliwy o największej dynamice wzrostu zachorowań, dlatego jest bardzo problematyczny. Jest to nowotwór wywodzący się z melanocytów, czyli komórek barwnikotwórczych, które zlokalizowane są głównie w skórze, ale także np. w błonie naczyniowej oka.


Zwiększenie liczby zachorowań na czerniaka w Polsce jest, jak podaje nasz rozmówca, bezpośrednio związane ze zmianami zwyczajów naszych rodaków od lat 90. XX wieku i zwiększoną ekspozycją na promieniowanie ultrafioletowe.
Prof. Piotr Rutkowski
Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków w Centrum Onkologii-Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie

Jeśli nierozważnie narażamy się na nadmierną ekspozycję tego promieniowania, zwiększamy ryzyko uszkodzenia skóry. Co gorsza, kiedyś nowotwór ten występował w wieku podeszłym, teraz zachorowalność wzrasta we wszystkich grupach wiekowych. Coraz częściej niestety diagnozuje się go u ludzi młodych, którzy nadmiernie wystawiali swoją skórę na promienie UV, lub mają skłonność genetyczną – ta jednak występuje dużo rzadziej. Większość Polaków ma fototyp skóry pierwszy albo drugi, czyli taki, który łatwo ulega oparzeniom, a słabo się opala. To w naturalny sposób sprzyja powstawaniu nowotworów skóry, więc Polacy są w grupie wysokiego ryzyka zachorowania na czerniaka.

Prosta diagnostyka
Profesor wyjaśnia, że diagnostyka nowotworów skóry jest bardzo prosta. Większość zmian trudno przeoczyć.

– Jeśli wydaje nam się, że znamiona zmieniły kształt, barwę, powiększyły się, mają nierówne brzegi lub na skórze pojawiło się nowe znamię, które się uwypukla, to koniecznie powinien je zbadać lekarz – chirurg onkolog lub dermatolog.

Samoobserwacja zmian skóry, jak wskazuje specjalista, jest bardzo ważna (w przypadku licznych zmian na skórze pleców można np. wykonywać zdjęcia aparatem cyfrowym co 4-6 miesięcy i samemu je porównać, czy znamiona nie uległy przemianie – powiększyły się, zmieniły kolor itp). Około połowy czerniaków, a może nawet więcej, rozwija się de novo, czyli w miejscu, gdzie nie było wcześniej znamienia. Czerniak wyjątkowo rzadko występuje przed okresem dojrzewania, tak więc kontrolę znamion najlepiej zacząć przeprowadzać po tym okresie od około 15.-16. roku życia.

Nowotwory skóry mogą rozwinąć się w każdym miejscu skóry, dlatego lekarz dermatolog lub chirurg onkolog powinien zbadać całą skórę pacjenta. Czerniaki częściej rozwijają się na kończynach i tułowiu, raki skóry, tj. np. rak podstawnokomórkowy, na górnych częściach ciała – ramionach, szyi, głowie.

– Z podejrzanymi zmianami na skórze zgłaszamy się jedynie do dermatologów i chirurgów onkologów, którzy wnikliwie i dokładnie obejrzą znamię za pomocą dermatoskopu lub wideodermatoskopu i postawią rozpoznanie. Należy również pamiętać, że stuprocentowe rozpoznanie czerniaka można postawić jedynie po chirurgicznym usunięciu zmiany i przebadaniu jej przez histopatologa. Z reguły wizyta raz w roku u chirurga onkologa lub dermatologa wystarcza, nie należy też przesadzać! – zaleca nasz rozmówca.
Prof. Piotr Rutkowski

Znamiona trzeba kontrolować, co wcale nie oznacza, że trzeba je usuwać. Profilaktyczne usuwanie wszystkich znamion nie ma sensu, ponieważ w minimum 50 proc. czerniaki rozwijają się tam, gdzie wcześniej nie było zmiany. Usuwamy tylko te znamiona, które w dermatoskopowym badaniu klinicznym wzbudziły podejrzenie lekarza.

Winne nadmierne opalanie
Prof. Rutkowski podkreśla, że nie ma „bezpiecznego” opalania, ale nie oznacza to, że nie należy przebywać na słońcu, gdyż wszystkie ekstrema są groźne dla zdrowia.

– Jednym słowem z medycznego punktu widzenia zamierzonego opalania powinno się unikać, pełne wystawianie się na słońce nie powinno przekraczać 10 minut w godzinach popołudniowych, nie ma też bezpiecznej „dawki” solarium. Oczywiście sport na świeżym powietrzu jest samą przyjemnością, ale w stroju i po zastosowaniu kremów z protekcją UV. Należy unikać nadmiernej ekspozycji na promienie słoneczne, szczególnie między godziną 11 a 15, kiedy słońce świeci najintensywniej. Wychodząc z domu, należy zadbać więc o odpowiednie ubranie ograniczające ekspozycję ciała na słońce oraz używanie kremów z filtrem, a także okularów przeciwsłonecznych – radzi specjalista.

Opalanie wiąże się z ekspozycja skóry na promieniowanie UV (ultrafioletowe), którego źródłem jest słońce lub lampa UV (w przypadku solarium). Ekspozycja na promieniowanie UV jest głównym czynnikiem ryzyka wystąpienia nowotworów skóry.

– Opalanie jest szczególnie groźne w okresie dzieciństwa. Poparzenie słoneczne w wieku 4-5 lat dwukrotnie zwiększa ryzyko rozwoju czerniaka w dorosłym życiu. Dzieci nie mają jeszcze w pełni wykształconego systemu obronnego organizmu i bardzo łatwo ulegają takim oparzeniom. A więc czapki z daszkami, kapelusze z dużymi rondami, okulary przeciwsłoneczne z filtrem, okrycie ciała są tu absolutnie konieczne – apeluje onkolog.

Jego zdaniem, należy też bezwzględnie zrezygnować z korzystania z solarium – promieniowanie ultrafioletowe w solarium jest nawet 10-15 razy silniejsze od promieniowania słonecznego. Taka opalenizna jest bardzo niezdrowa. Nie tylko wysusza skórę i przyspiesza jej starzenie się, ale przede wszystkim może być przyczyną rozwoju czerniaka.
Wczesne wykrycie to pełne wyleczenie
Zapobieganie to jedno, ale trzeba też zwyczajnie kontrolować skórę, bo jak podkreśla nasz rozmówca, wcześnie wykryty czerniak jest prawie w 100 proc. wyleczalny i nadal podstawowym leczeniem onkologicznym w jego przypadku jest leczenie chirurgiczne.

Jak tłumaczy profesor, rzadko bywa w onkologii tak, że nowotwór można tak prosto zdiagnozować (gdyż większość niepokojących zmian na skórze trudno przeoczyć), a wycięcie tkanek z odpowiednim marginesem, i ewentualnie tzw. węzłem wartowniczym, leczy nowotwór. W przypadku czerniaka tak właśnie się dzieje.

– Jeżeli wykrywalibyśmy czerniaki we wczesnym stadium, to ponad 95 proc. chorych byłoby wyleczonych chirurgicznie. Przy grubości zmiany nieprzekraczającej 0,75 mm szanse na przeżycie są blisko stuprocentowe. Niestety, w Polsce 30 proc. chorych zaczyna terapię w zaawansowanym stanie choroby – ubolewa prof. Rutkowski.

W późnych stadiach choroby średnia długość przeżycia wynosiła do niedawna zaledwie 6 miesięcy, przy czym odsetek umieralności w ciągu roku sięgał 75 proc., co czyni czerniaka jednym z nowotworów o najbardziej agresywnym przebiegu.

Jest leczenie, ale nie w pełni refundowane
Dotychczasowe leczenie chirurgiczne czy radioterapia, w przypadku leczenia zaawansowanego czerniaka, nie jest w pełni zadowalające.

– Wyniki leczenia chorych w uogólnionym stopniu zaawansowania czerniaka i brak przez dziesięciolecia nowych terapii prowadziły do swego rodzaju nihilizmu terapeutycznego. Przełomowe w leczeniu przerzutowych czerniaków jest ostatnie pięć lat, co związane jest z rozwojem leczenia ukierunkowanego molekularnie (działającego na białko związane z wadliwym genem BRAF), jak i immunoterapii (działającej na układ immunologiczny). Nowe terapie wprowadzone do codziennej praktyki klinicznej sprawiły, że dzisiejszy sposób postępowania w przypadku stwierdzenia nieresekcyjnego, przerzutowego czerniaka skóry ma niewiele wspólnego z praktyką kliniczną sprzed 5 lat, a mediana przeżycia przekracza 2 lata – mówi onkolog.

W ostatnich latach, jak wylicza profesor, zarejestrowano w Europie wemurafenib, ipilimumab, dabrafenib, trametynib, kobimetynib, pembrolizumab, niwolumab i T-VEC. Nowością w leczeniu są terapie skojarzone poprawiające dwukrotnie efekty leczenia w porównaniu ze stosowanymi monoterapiami.

– Obecnie chorym z przerzutowym nieoperacyjnym czerniakiem i mutacją genu BRAF możemy zaoferować leczenie celowane – tzw. inhibitory BRAF, dostępne w Polsce w ramach programu lekowego. Odpowiedzi na leczenie uzyskujemy u ok. 50 proc. pacjentów. Mediana przeżyć wynosi 12-18 miesięcy, co stanowi istotny postęp, ponieważ jeszcze cztery lata temu ten czas był o połowę krótszy.

Jak podaje prof. Rutkowski, ostatnie dwa lata potwierdziły, że leki te działają lepiej w skojarzeniu z inhibitorami MEK, nie zwiększając przy tym toksyczności leczenia. Terapie skojarzone dwukrotnie wydłużają czas do dalszego postępu choroby (progresji) z 6-7 miesięcy do ponad 1 roku. Dłuższa jest także mediana przeżyć po zastosowaniu terapii skojarzonej inhibitorami MEK plus BRAF, która wynosi ok. 2 lata, a 3-letnie przeżycia sięgają 45 proc. Jednak dostęp do tego leczenia skojarzonego mamy dziś jedynie dla kilkunastu pacjentów w ramach badania klinicznego, stąd wynika konieczność jak najszybszego zapewnienia powszechnego dostępu do terapii dla wszystkich chorych na zaawansowanego czerniaka w Polsce.

Materiał powstał w ramach kampanii edukacyjnej „Rak skóry – krzyk skóry” prowadzonej przez Polską Unię Onkologii we wsparciu firmy Roche Polska.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl