
Krytyka "dobrej zmiany" w mediach należących do o. Tadeusza Rydzyka zdarza się nieczęsto. Ale – przyznać trzeba – czasem PiS-owi nawet i tu się dostaje. Zbyt uległą politykę wobec Ukrainy zarzucił rządzącym Stanisław Michalkiewicz. A opisał to i barwnie, i kontrowersyjnie.
Michalkiewicz to prawnik związany przed laty z Januszem Korwin-Mikkem, znany od dawna z felietonów w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. 10 lat temu o jednym z jego felietonów było głośno, bo mówił o "Judajczykach" wymuszających haracz od polskiego rządu. Prokuratura nie doszukała się jednak w tym przestępstwa.
We wczorajszym felietonie z cyklu "Myśląc Ojczyzna" też nie zabrakło tematyki żydowskiej. Ale przede wszystkim było o Ukrainie i o polskiej polityce wobec Kijowa. Michalkiewicz oburzał się m.in. na pożyczkę udzieloną przez Polskę na remonty dróg na Ukrainie. W swoją wypowiedź wtrącił z ironią pomysł, by prezes PiS wziął ślub z byłą premier Ukrainy.
Stanisław Michalkiewicz
Kontrowersyjnych zdań w felietonie na antenie katolickiego radia i telewizji było więcej. Michalkiewicz mówił choćby o "prezentowaniu Ukrainy, jako państwa specjalnej troski, któremu lepiej się nie sprzeciwiać, podobnie jak upośledzonemu umysłowo dziecku". Do tego Michalkiewicz nie byłby sobą, gdyby nie wspomniał o "żydowskim pochodzeniu ukraińskich oligarchów".
Jak to się dzieje, że mądrości Michalkiewicza głoszone są od lat? Trudno pojąć. Gdy parę lat temu w kościele mówił o "rozbiorze Polski" organizowanym rzekomo przez Żydów, nie spotkało się to z reakcją kościelnych władz. No, bo oczywiście Michalkiewicz zaprzecza, jakoby był antysemitą.