Posłanka Beata Mateusiak-Pielucha swoją wypowiedzią wraca do czasów ciemnoty. Dzieli Polaków ze względu na wyznanie. Polscy prawosławni poczuli się obywatelami drugiej kategorii.
Posłanka Beata Mateusiak-Pielucha swoją wypowiedzią wraca do czasów ciemnoty. Dzieli Polaków ze względu na wyznanie. Polscy prawosławni poczuli się obywatelami drugiej kategorii. Fot. Facebook / Beata Mateusiak-Pielucha

"Szanowna Pani Poseł pogrąża nasz kraj w odmęty ksenofobii, nietolerancji i intelektualnej ciemnoty" – piszą członkowie Stowarzyszenia Bractwo Prawosławne Św. Św. Cyryla i Metodego z Białegostoku. Swój list wysłali nie tylko do posłanki Beata Mateusiak-Pieluchy, ale też Jarosława Kaczyńskiego i Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, którzy wciąż nie odnieśli się do rodzącej się w partii rządzącej idei deportowania niekatolików.

REKLAMA
Beata Mateusiak-Pielucha niedawno groziła innowiercom, że albo podpiszą lojalki, albo deportacja. I chociaż obraziła znaczną część Polaków jej szef, Jarosław Kaczyński nie reaguje. Prawosławni postanowili nie zostawić tej sprawy. "To mowa nienawiści, zaślepienia, kompleksów i pychy" – piszą.
Autorami listu są członkowie Stowarzyszenia Bractwo Prawosławne Św. Św. Cyryla i Metodego, które działa w Białymstoku od 1989 roku. "Pani retoryka wyraźnie kreuje prawosławnych na obywateli drugiej kategorii, wymagających szczególnego nadzoru, zagrażających bezpieczeństwu naszego Państwa. Z Pani słów wywnioskować można, że właśnie wyznanie jest wyznacznikiem lojalności i przynależności państwowej" – wytykają posłance.
Żądają od Beata Mateusiak-Pieluchy przeprosin. Chociaż po skandalicznej wypowiedzi nie są przekonani, czy w ogóle powinna reprezentować Polaków w Sejmie, bowiem działa na ich szkodę. "Ludzie nieprzychylni naszemu państwo na przestrzeni wieków byli bardzo zróżnicowani wyznaniowo. W wielu przypadkach to sami Polacy – rzymscy katolicy swymi decyzjami doprowadzali do jego destabilizacji, a w rezultacie niezwykle przykrych konsekwencji" – podkreślają.
Dla członków stowarzyszenia słowa posłanki Prawa i Sprawiedliwości są powrotem do retoryki wartościującej obywateli kraju pod kątem wyznaniowym. "Przywodzi na myśl niedawne prześladowania, jakie dotknęły prawosławną społeczność Polski, kiedy to na fali nietolerancji, w wręcz nienawiści, burzone były prawosławne świątynie, a ludność prześladowana. Pani retoryka wyraźnie kreuje prawosławnych na obywateli drugiej kategorii, wymagających szczególnego nadzoru, zagrażających bezpieczeństwu naszego Państwa" – przekonują.
Wypowiedź posłanki oburzyła nie tylko niekatolików. Na portalach społecznościowych spontanicznie powstała lista osób, które twierdzą, iż są gotowe dobrowolnie poddać się deportacji. W najbliższą środę pod Sejmem odbędzie się też demonstracja "deportowanych".

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl