Mateusz Morawiecki broni przywilejów parlamentarzystów.
Mateusz Morawiecki broni przywilejów parlamentarzystów. Fot. Sławomir Kamiński / AG

W ekspresowym tempie podniesiono kwotę wolną od podatku najbiedniejszym i obniżono lub zlikwidowano najbogatszym. Ale nie posłom, którzy z racji zarobków powinni także stracić ten przywilej. Jak tłumaczy to wicepremier Morawiecki? Co najmniej groteskowo. – Trzeba pamiętać o tym, że posłowie wykonują bardzo ciężką pracę dla nas wszystkich – mówił w TVN24.

REKLAMA
Ekspresowe tempo prac w Senacie, kolejnego dnia w Sejmie, podpis prezydenta Andrzeja Dudy w niespełna dwie godziny i błyskawiczna publikacja w Dzienniku Ustaw. Tak wyglądały prace nad zmianami w kwocie wolnej od podatku. Dla części Polaków będzie ona podniesiona, dla większości z nas się nie zmieni, a część będzie płacić więcej.
Jednak w tej grupie nie ma posłów, którzy już teraz mają wyższą niż my kwotę wolną, która wynosi 30 451 zł. W obronie parlamentarzystów stanął wicepremier Mateusz Morawiecki. – Posłowie i senatorowie mają mniej więcej takie samo wynagrodzenie od 20 lat – mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24. – Proszę mi pokazać która grupa zawodowa ma takie samo wynagrodzenie [od 20 lat - przyp. naTemat] – dodawał polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Mówił też, że posłowie padają ofiarą populizmu. – To jest nieuczciwe. Jakby mówić o samej kwocie wolnej, to tylko wycinek. Powinniśmy patrzyć na to, kto jakie ma uposażenie, ile zarabia netto i brutto. Trzeba pamiętać o tym, że posłowie wykonują bardzo ciężką pracę dla nas wszystkich. Bardzo ważni są zarówno posłowie opozycji, jak i partii rządzącej i od 20 lat nie mieli żadnej regulacji wynagrodzenia – mówił Morawiecki.
Równie egalitarnym podejściem popisała się posłanka Joanna Lichocka.

źródło: TVN24

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl