Postać Roberta Greya budzi kontrowersje.
Postać Roberta Greya budzi kontrowersje. Fot. MSZ

Zaczęło się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. "Gazeta Wyborcza" podała, że wiceminister spraw zagranicznych Robert Grey został w trybie pilnym odwołany ze stanowiska dwa miesiące po nominacji. Miał zataić przed zwierzchnikami swoje kontakty z tajnymi służbami USA. Zarówno resort, jak i sam polityk zdecydowanie zaprzeczyli. Napięcie powinno więc powoli opadać, ale zarówno przed samą dymisją Greya, jak i już po niej pojawiło się zbyt wiele wątpliwości. Czy aby na pewno nie ma nic na rzeczy?

REKLAMA
"Nigdy nie byłem współpracownikiem żadnych służb specjalnych" – napisał Grey w specjalnym oświadczeniu. Czas pokaże, czy mówi prawdę, ale już sama informacja, że służby obcego mocarstwa mogłyby "zainstalować" w polskim rządzie agenta, powinna budzić grozę. W ostatnich latach pojawiały się wprawdzie podejrzenia o szpiegostwo - najczęściej ze wskazaniem palcem na Rosję - wobec szeregowych urzędników, czy w zamkniętym kręgu oficerów tajnych służb, ale nie w rządzie. O prowokacji wymierzonej w byłego premiera Józefa Oleksego, nie ma nawet co przypominać; no może poza tym, że wywołała polityczne trzęsienie ziemi. Czy w sprawie Greya za chwilę zapadnie głucha cisza?
USA to polski sojusznik
Piotr Niemczyk, były Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP, a obecnie Analityk w Fundacji Po.Int podkreśla w rozmowie z naTemat, że "nawet jeśli zarzuty wysuwane wobec Greya są wyssane z palca, to i tak cała sprawa jest kompromitująca".
– Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości, należy podać racjonalną przyczynę dymisji, a nie tłumaczyć to sprawami organizacyjnymi. Opinii publicznej należy się jakieś wyjaśnienie – ocenia Niemczyk. Także Vincent V. Severski, były oficer Agencji Wywiadu i prezes Fundacji Po.Int nie chce wdawać się w spekulacje odnośnie przeszłości Greya, ale zwraca uwagę, że generalnie "CIA szpieguje wszystkich i wszędzie; także swoich sojuszników".
Vincent V. Severski
były oficer Agencji Wywiadu

Po to chociażby żeby wiedzieć. Czy sojusznicy są warci danego sojuszu. Takie sytuacje nie zdarzają się przecież tylko w Polsce. Natomiast jest to oczywiście niedopuszczalne. Nie toleruje się żadnych agentów w elitach władzy.

Ścisła współpraca polityczna między USA i Polską to jeden z filarów naszej polityki zagranicznej. Kolejne polskie rządy szczyciły się nią szczególnie w kontekście bezpieczeństwa narodowego. Nasi żołnierze walczyli u boku Amerykanów w Iraku i Afganistanie; a amerykańscy żołnierze stacjonują w Polsce. Kupiliśmy od naszego sojusznika myśliwce F-16, a pod Redzikowem ma powstać nowoczesna instalacja antyrakietowa. Dzięki naszym dobrym stosunkom z USA, NATO zdecydowało o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z myślą o podkreśleniu bliskich stosunków polsko-amerykańskich, prezydent Andrzej Duda mianował też ostatnio pośmiertnie płk Ryszarda Kuklińskiego na stopień generała, choć jego współpraca z CIA w czasach PRL nadal wywołuje w Polsce skrajne emocje. A Grey? Może miał tylko dobre kontakty z amerykańską administracją?
Każde państwo pilnuje swoich interesów
–Jeżeli ktoś jest wiceministrem spraw zagranicznych, kształtuje polską politykę zagraniczną, to obowiązuje go taka sama tajemnica wobec państw przyjaznych Polsce, czy tych nieprzyjaznych; sojuszników czy przeciwników, dlatego że i w jednym i w drugim wypadku zawsze coś negocjujemy – zaznacza Niemczyk. – Każde państwo pilnuje swoich interesów. Jeżeli ktoś jest "nieszczelny" i wynosiłby do sojusznika informacje o polskim stanowisku z wyprzedzeniem, to oczywiście wynegocjujemy wtedy najmniej korzystne warunki.
Piotr Niemczyk
były Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP, a obecnie Analityk w Fundacji Po.Int.

Tajemnice, które mamy przed sojusznikami powinny być tak samo chronione jak przed przeciwnikami.

Z drugiej strony, ta polsko-amerykańska współpraca bywała kłopotliwa dla obu stron – choćby w kontekście tajnych więzień CIA. Czy sprawa Greya może być kolejnym gorącym kartoflem? Czy już jego podwójne obywatelstwo nie powinno wzmóc czujności naszych służb? Na pewno wywołuje wiele pytań, na które politycy PiS nie dają odpowiedzi. A przecież to PiS, gdy było jeszcze w opozycji, oburzało się, że w rządzie PO stanowiska ministrów pełnią: Radosław Sikorski i Jacek Rostowski (obaj mieli brytyjskie paszporty) i sugerowało podejrzane spiski.
Media stawiają niewygodne pytania
Co wiadomo dotąd o Greyu? Jako 13-letni Piotr Grygielko wyjechał wraz z rodzicami do USA, przyjął obywatelstwo tego kraju. Od maja był członkiem gabinetu politycznego ministra Witolda Waszczykowskiego. Wiceministrem został 30 września; odpowiadał za dyplomację ekonomiczną oraz politykę amerykańską i azjatycką. Niektóre media, jeszcze przed jego dymisją, podawały, że miał wpływ na zakupy sprzętu wojskowego dla polskiej armii, oraz że jego żona jest zatrudniona w Polskiej Grupie Zbrojeniowej – podległej szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi.
logo
Szef MSZ Witold Waszczykowski właśnie odwołał swojego zastępcę. Powód? Resort tłumaczy nagłą dymisję zmianami organizacyjnymi Fot. MSZ
Ta ostatnia niezdementowana informacja nie pozostaje bez znaczenia. Antoni Macierewicz chlubił się bowiem bliskimi kontaktami z byłym amerykańskim senatorem Alfonse d' Amato, z którym wspólnie prezesuje organizacji Friends of Poland. "Gazeta Wyborcza" pytała, czy nie jest czasami konfliktem interesów, że D'Amato lobbuje na rzecz amerykańskich firm zbrojeniowych, a szef MON decyduje o polskich zakupach dla polskich sił powietrznych? Bliskie relacje obu panów wyszły na jaw po zerwaniu przez Polskę kontraktu na śmigłowce Caracal i deklaracjach o zakupie amerykańskich Black Hawków.
Niezdementowane informacje
Nikt tych informacji oficjalnie nie zdementował, a w końcu jak mawiał rosyjski dyplomata Aleksander Gorczakow: "Nie należy wierzyć w niezdementowane informacje".
Vincent V. Severski
były oficer Agencji Wywiadu

Amerykański przemysł zbrojeniowy ma swój wywiad, on jest wspierany przez CIA czy inne instytucje państwowe, ale koncerny zbrojeniowe same z siebie mają potężne możliwości wywiadowcze. Zresztą w USA to wszystko się głęboko przeplata.


Po wygranej Trumpa
Do końca krótkiego sprawowania urzędu wiceszefa MSZ, Grey pracował w cieniu ministra Waszczykowskiego, pozostawał postacią szerzej nieznaną. Jeszcze na początku tygodnia minister Waszczykowski mówił w "Rzeczpospolitej", że "pan Grey jest Polakiem, jego życiorys jest na stronie MSZ. Nie ma więcej czego komentować. Został zweryfikowany. Decyzji kadrowych nie będę komentować". Warto przypomnieć, że przed krótką karierą w MSZ, Grey był m.in doradcą zarządu Polskiego Holdingu Obronnego/Grupy Bumar.
logo
Postać Roberta Greya budzi kontrowersje. Według doniesień niektórych mediów, mógł być w przeszłości współpracownikiem amerykańskich tajnych służb Fot: MSZ
Dziwnym trafem nazwisko Greya zaczęło też budzić zainteresowanie w Polsce po wyborach prezydenckich wygranych w USA przez Donalda Trumpa, który wielokrotnie zapowiadał, że chce przemodelować politykę zagraniczną USA i odbudować partnerskie stosunki z Rosją. Amerykańskie media w kontekście wygranej Trumpa rozpisywały się o intrygach, spiskach i "przeciekach" w łonie CIA i FBI. Jednym z pierwszych polityków, który złożył Trumpowi gratulacje po zwycięstwie był Władimir Putin.
– Na podstawie tych wszystkich informacji, które się pojawiły trudno coś wysnuć. Na razie mamy dymisję wiceministra i różne informacje medialne. Natomiast jeśli chodzi o pryncypialną zasadę, to jeżeli ktoś zataja współpracę z obcymi służbami, sprawa powinna być oczywista – zaznacza Severski.

Napisz do autora: jaroslaw.karpinski@natemat.pl