
Zaczęło się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. "Gazeta Wyborcza" podała, że wiceminister spraw zagranicznych Robert Grey został w trybie pilnym odwołany ze stanowiska dwa miesiące po nominacji. Miał zataić przed zwierzchnikami swoje kontakty z tajnymi służbami USA. Zarówno resort, jak i sam polityk zdecydowanie zaprzeczyli. Napięcie powinno więc powoli opadać, ale zarówno przed samą dymisją Greya, jak i już po niej pojawiło się zbyt wiele wątpliwości. Czy aby na pewno nie ma nic na rzeczy?
Piotr Niemczyk, były Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP, a obecnie Analityk w Fundacji Po.Int podkreśla w rozmowie z naTemat, że "nawet jeśli zarzuty wysuwane wobec Greya są wyssane z palca, to i tak cała sprawa jest kompromitująca".
Po to chociażby żeby wiedzieć. Czy sojusznicy są warci danego sojuszu. Takie sytuacje nie zdarzają się przecież tylko w Polsce. Natomiast jest to oczywiście niedopuszczalne. Nie toleruje się żadnych agentów w elitach władzy.
–Jeżeli ktoś jest wiceministrem spraw zagranicznych, kształtuje polską politykę zagraniczną, to obowiązuje go taka sama tajemnica wobec państw przyjaznych Polsce, czy tych nieprzyjaznych; sojuszników czy przeciwników, dlatego że i w jednym i w drugim wypadku zawsze coś negocjujemy – zaznacza Niemczyk. – Każde państwo pilnuje swoich interesów. Jeżeli ktoś jest "nieszczelny" i wynosiłby do sojusznika informacje o polskim stanowisku z wyprzedzeniem, to oczywiście wynegocjujemy wtedy najmniej korzystne warunki.
Tajemnice, które mamy przed sojusznikami powinny być tak samo chronione jak przed przeciwnikami.
Co wiadomo dotąd o Greyu? Jako 13-letni Piotr Grygielko wyjechał wraz z rodzicami do USA, przyjął obywatelstwo tego kraju. Od maja był członkiem gabinetu politycznego ministra Witolda Waszczykowskiego. Wiceministrem został 30 września; odpowiadał za dyplomację ekonomiczną oraz politykę amerykańską i azjatycką. Niektóre media, jeszcze przed jego dymisją, podawały, że miał wpływ na zakupy sprzętu wojskowego dla polskiej armii, oraz że jego żona jest zatrudniona w Polskiej Grupie Zbrojeniowej – podległej szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi.
Nikt tych informacji oficjalnie nie zdementował, a w końcu jak mawiał rosyjski dyplomata Aleksander Gorczakow: "Nie należy wierzyć w niezdementowane informacje".
Amerykański przemysł zbrojeniowy ma swój wywiad, on jest wspierany przez CIA czy inne instytucje państwowe, ale koncerny zbrojeniowe same z siebie mają potężne możliwości wywiadowcze. Zresztą w USA to wszystko się głęboko przeplata.
Po wygranej Trumpa
Do końca krótkiego sprawowania urzędu wiceszefa MSZ, Grey pracował w cieniu ministra Waszczykowskiego, pozostawał postacią szerzej nieznaną. Jeszcze na początku tygodnia minister Waszczykowski mówił w "Rzeczpospolitej", że "pan Grey jest Polakiem, jego życiorys jest na stronie MSZ. Nie ma więcej czego komentować. Został zweryfikowany. Decyzji kadrowych nie będę komentować". Warto przypomnieć, że przed krótką karierą w MSZ, Grey był m.in doradcą zarządu Polskiego Holdingu Obronnego/Grupy Bumar.
Napisz do autora: jaroslaw.karpinski@natemat.pl
