
Do niedawna Jan Pietrzak utrzymywał, że w życiu nie przyjął ani złotówki państwowych dotacji i utrzymywał się wyłącznie z tego, co sam zarobił na scenie. Tymczasem jak donosi portal OKO.press, tylko w tym roku Fundacja Towarzystwo Patriotyczne dostała pół miliona złotych wsparcia.
REKLAMA
Formalnie prezesem fundacji jest żona satyryka, Katarzyna Pietrzak. Zajmuje się krzewieniem postaw patriotycznych. W przyszłym roku planuje zorganizować uliczne tańczenie poloneza 3 maja, imprezę z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej, koncerty z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej i listopadowy Marsz Niepodległości.
W tym roku fundacja dostała dwa dofinansowania. Pierwsze, w wysokości 100 tysięcy złotych, wypłaciło Narodowe Centrum Kultury. Pieniądze zostały przeznaczone na wynajem Teatru Narodowego, gdzie zorganizowano Koncert Niepodległości. Na co poszło 400 tysięcy wpłacone przez fundację PZU? Nie wiadomo, Jan Pietrzak unika odpowiedzi.
– Ja całe życie jestem artystą. W życiu żadnego funduszu nie dostałem od żadnego samorządu i budżetu. Nigdy – zapewniał satyryk w rozmowie z OKO.press. Wygląda na to, że w czasach dobrej zmiany satyryk nie tylko występuje w publicznej telewizji, ale też zmienił zdanie w kwestii dotacji.
źródło: OKO.press
