Syn Marlona Brando broni ojca po oskarżeniach o gwałt na ekranie. "Był dla ludzi, nie przeciwko nim"

Marlon Brando krytykowany za przemoc wobec Marii Schneider.
Marlon Brando krytykowany za przemoc wobec Marii Schneider. Fot. mat. promocyjne MGM / kadr z filmu "Ostatnie tango w Paryżu"
Kilka dni temu sieć obiegło nagranie, w którym Bernardo Bertolucci, reżyser "Ostatniego tanga w Paryżu" przyznał, że nie uprzedził młodej aktorki o scenie gwałtu. Tłumaczył to chęcią uchwycenia jej prawdziwej reakcji. Sprawcą był Marlon Brando, którego dziś broni najstarszy syn.


– To przerażające – to odpowiedź Miko Brando na krytykę, jaka spotkała nieżyjącego rodzica. – To nieprawda, to nie jest mój ojciec. On nie był takim człowiekiem– przekonuje. Marlon miał 48 lat, kiedy spotkał się z młodziutką Marią Schneider na planie filmu Bernardo Bertolucciego. Aktorka po zakończeniu zdjęć wpadła w depresję i nałogi. Nie ukrywała, że "Ostatnie tango w Paryżu" odcisnęło na jej życiu wielkie piętno.

Sam Bertolucci wielokrotnie zdradzał kulisy powstawania obrazu. M.in. w 2013 r. wprost stwierdził, że nie konsultował ze Schneider sceny gwałtu, Brando również. Sprawa właśnie odżyła na nowo. Hollywoodzkie gwiazdy nie szczędzą im krytyki, a media piszą o prawdziwym gwałcie. Z całej trójki został tylko Bertolucci, ale obrywa mu się na spółkę z Brando.

– Walczył o prawa człowieka, maszerował ramię w ramię z Martinem Lutherem Kingiem. Był dla ludzi, nie przeciwko nim – przekonuje latorośl zmarłego 2004 r. artysty. Miko twierdzi, że nazywanie jego ojca gwałcicielem jest mijaniem się z prawdą. Podobnie sądzi reżyser "Ostatniego...". W wydanym oświadczeniu napisał, że informacja jakoby Schneider nie wiedziała, co ją czeka, to "śmieszne nieporozumienie". "Wszystko było w scenariuszu, a ona go czytała. Dodaliśmy jedynie użycie masła" – czytamy.


źródło:tmz.com

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...