
To nie pierwszy raz, gdy białostocki Kościół musi się tłumaczyć ze zbyt bliskich relacji z nacjonalistami z ONR. Znów padają przeprosiny. I znów dzieje się to dopiero wtedy, gdy o sprawie głośno robi się w mediach. Tym razem chodzi o świętego Mikołaja, który odwiedził świetlicę prowadzoną przez białostocką Caritas.
Szum zrobił się, bo Obóz Narodowo-Radykalny sam się pochwalił tymi odwiedzinami. Jak pisaliśmy, Mikołaj – oprócz białej brody i tradycyjnego czerwonego stroju – miał na ręce opaskę z falangą, symbolem ONR.
Dziś głos w tej sprawie zabrały władze białostockiej Caritas i odcięły się od incydentu. – W imieniu Caritas Archidiecezji Białostockiej, wyrażamy ubolewanie i gorąco przepraszamy za sytuację jaka miała miejsce w Placówce Wsparcia Dziennego prowadzonej przez naszą organizację – czytamy w opublikowanym oświadczeniu. Dalej padają mało wiarygodne tłumaczenia, że przedstawiciele ONR zawitali do świetlicy Caritas bez zaproszenia i że pracownicy placówki nie zauważyli opaski na ramieniu Mikołaja. Wyjaśnienia te wypadają blado, bo na zdjęciu opublikowanym przez ONR wyraźnie widać, że przy całym zdarzeniu jest obecna zakonnica.
Caritas Archidiecezji Białostockiej
Dalej czytamy, że "wejście osób nieupoważnionych na teren placówki było niedopuszczalne i że wobec opiekunki zostaną wyciągnięte konsekwencje". Słowa przeprosin w oświadczeniu padają dwukrotnie. No i pada wreszcie ważne zapewnienie o odcięciu się od nacjonalistów.
Caritas Archidiecezji Białostockiej
Jest jeszcze jedna istotna kwestia: w oświadczeniu Caritas pojawia się sprzeciw wobec tego, co ONR napisał o obdarowanych prezentami. Narodowcy nazwali podopiecznych świetlicy "dziećmi, którymi na co dzień nie chcą zajmować się rodzice". Caritas odpowiada, że po pierwsze – to nieprawda, a po drugie – te słowa to "naznaczenie społeczne".
Kościół w Białymstoku nie po raz pierwszy przeprasza za kontakty z narodowcami. Wiosną, w tamtejszej katedrze odprawiono mszę dla świętującego swoją rocznicę ONR-u. Podczas niej, pełne nienawiści kazanie wygłosił (dziś już były) ks. Jacek Międlar. Wtedy też nikt nie zauważył symboli ONR?

Początkowo kuria tłumaczyła, że w tym wydarzeniu nie było nic niewłaściwego. Dopiero po paru dniach padły przeprosiny. Wymuszone, bo szum wokół sprawy zrobił się za duży. Patrząc z perspektywy czasu, nastąpiła jednak pewna zmiana w reakcji białostockiej kurii. Polega ona na tym, że tym razem na reakcję Caritas czekaliśmy krócej – tylko jeden dzień.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl
