
Świąteczna gorączka w pełni. Jeżeli zakupy prezentów zostawiliście na ostatnią chwilę, to jest bardzo prawdopodobne, że właśnie teraz w pośpiechu przeglądacie internetowe sklepy, szukając atrakcyjnych cen. Ale miejcie się na baczności. Uważajcie na oszustów, dla nich to także gorący okres.
REKLAMA
Przed Bożym Narodzeniem wszystkie sklepy kuszą rabatami i promocjami. Jeżeli jednak udało wam się znaleźć markowy produkt w absurdalnie niskiej cenie, to nie zawsze oznacza, że macie szczęście. Bardzo prawdopodobne, że trafiliście na pułapkę zastawioną na naiwniaków. Oto sztuczki sprzedażowych cwaniaków, na które powinniście zwracać uwagę.
Zniżka 70 proc. na markowy produkt w nowym sklepie
Znaleźliście płaszcz Prady za 300 zł w sklepie, o którym wcześniej nie słyszeliście? Być może macie nieprawdopodobne szczęście, ale zanim zrobicie przelew sprawdźcie opinie o tym sprzedawcy.
Bardzo często przed świętami sieć zalewają pośpiesznie zrobione strony mamiące niskimi cenami. Przed zakupami sprawdźcie dane podejrzanego biznesu i datę rejestracji domeny. Dodatkową wskazówką, że coś jest nie tak są także opcje uiszczenia opłaty. Jeżeli sprzedawca akceptuje wyłącznie kartę kredytową, możecie być pewni, że macie do czynienia z oszustem.
Sztuczne rabaty
W świątecznym katalogu roi się od przekreślonych wysokich cen i dużo niższych, które rzekomo mają obowiązywać tylko w tym konkretnym momencie. Wystarczy rzut oka na porównywarki cen, żeby upewnić się, czy przypadkiem produkt nie był oferowany w takiej kwocie od początku roku.
A skoro mowa o porównywarkach cen, po kliknięciu na odnośnik do sklepu, upewnijcie się, że cena zakupu przypadkiem nie urosła po przekierowaniu.
Dostawa z Chin
Osoby, które planują niskobudżetowe święta zapewne skierują się na aukcje internetowe. Wśród najtańszych produktów znajdziemy też takie, które wysyłane są z Chin. Ciężko tu mówić o jakimś perfidnym oszustwie, ale bardzo często takie aukcje nie są wystawiane przez faktycznych sprzedawców, tylko przez domorosłych pośredników, którzy zamówią za ciebie dany produkt z AliExpress.
A skoro można to zrobić samemu (chińskie aukcje obsługują już polskie systemy płatnicze), to po co dorzucać się do kieszeni "januszów biznesu"? Oczywiście, jeżeli zakupy planujesz w tym momencie, lepiej poszukaj czegoś w polskich sklepach. Nie ma szans, aby dostawa z Pekinu dotarła przed świętami. Średni czas oczekiwania do ok. 40 dni.
Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl
