
"Od wielu tygodni trwa próba doprowadzenia do destabilizacji życia politycznego w Polsce" – czytamy w apelu grupy dziennikarzy związanych z prawicową prasą. Pod tekstem podpisali się m.in. Tomasz Sakiewicz, Cezary Gmyz, Jan Pospieszalski i Tomasz Terlikowski.
Nie wszyscy dziennikarze poparli protesty trwające pod Sejmem. Część środowiska, w mniejszym lub większym stopniu związana z tytułami przychylnymi władzy, odcina się od demonstracji i przekonuje, że wydarzenie ma na celu zanegowanie demokratycznych wyborów. Wszystko za pośrednictwem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
– Faktycznym celem tych działań jest przywrócenie systemu, w którym silne grupy biznesowe i polityczne dyktują reszcie narodu swoje decyzje. Te grupy tracą dzisiaj przywileje i wpływ na Polskę. Wiele z nich wywodzi się z sytemu komunistycznego a nawet z aparatu bezpieczeństwa PRL. Są wśród nich ludzie odpowiedzialni za brutalne łamanie praw człowieka i cenzurę, cenzurę która powróciła po smoleńskiej tragedii – czytamy w oświadczeniu.
Jednocześnie sygnatariusze zwracają się do władz Sejmu z apelem, aby bez konsultacji ze środowiskami dziennikarskim nie wprowadzali rozwiązań, które "są wykorzystywane jako paliwo do niszczenia wspólnoty narodowej i demokracji".
Pod pismem można zobaczyć nazwiska m.in. Tomasza Terlikowskiego, Cezarego Gmyza, Pawła Lisickiego, Jana Pospieszalskiego i Tomasza Sakiewicza.
źródło: SDP
