
Mają maszty, przez które przechodzi sygnał wszystkich stacji telewizyjnych w Polsce, kasują 450 mln rocznie i nie mają praktycznie żadnej konkurencji. Dopiero kłopoty podczas emisji przemówienia premier Beaty Szydło ukazały realia tego rynku. Jedna, prywatna i do tego zagraniczna firma trzyma strategiczną infrastrukturę, bez której premier nie może pogadać sobie do obywateli.
W posiadaniu spółek zależnych EmiTela znajdują się maszty telekomunikacyjne. Aktualnie EmiTel dysponuje też uprawnieniami w zakresie wszystkich uruchomionych multipleksów telewizji cyfrowej. Udziałowcem spółki jest zagraniczny fundusz Alinda. Sytuacja, w której dysponentem tak ważnych nieruchomości są podmioty zagraniczne, które mogą oczywiście sprzedawać spółki zależne w zasadzie komukolwiek, budzi uzasadniony niepokój. Koszty cyfryzacji telewizji zostały zawyżone o 477 mln złotych, a zyski z tego tytułu płyną za granicę. Czytaj więcej
Dzięki temu EmiTel odnotowuje ponad 450 mln zł przychodów rocznie (ostatnie dane z KRS). Wykazuje jednak wysokie koszty finansowe przedsięwzięcia, a w efekcie stratę netto. O tym, że firma warta jest olbrzymie pieniądze świadczy wartość transakcji, kiedy przechodziła z rąk do rąk. Kupiony w 2011 roku przez fundusz Montagu, za 1,7 miliarda złotych EmiTel, został pod koniec roku 2013 sprzedany amerykańskiemu funduszowi – Alinda Capital Partners. Wartość transakcji wyniosła ok. 3,5 miliarda złotych.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
