"Nie! To nie był seksizm! Mam wielki szacunek dla kobiet" Radny od życzeń z piersiami nie widzi w nich nic złego

Radny PSL Roman Koniec (powiat Gorzów Wielkopolski) zamieścił w biuletynie powiatu życzenia, które wywołały burzę.
Radny PSL Roman Koniec (powiat Gorzów Wielkopolski) zamieścił w biuletynie powiatu życzenia, które wywołały burzę. Fot. Screen/Twitter
Życzenia świąteczne radnego powiatowego z Gorzowa Wielkopolskiego wywołały burzę. Przez jednym odebrane salwą śmiechu, przez innych oburzeniem i zarzutami o seksizm, a nawet rasizm. "Żeby święta takie były, jak piersi co nas wykarmiły: ciepłe, obfite, wspaniałe, przyjemne, pachnące i białe. Święta cudowne, święta magiczne i takie... takie śliczne" – napisał w biuletynie powiatu Roman Koniec z PSL. – Nie, to nie był seksizm! Mam wielki szacunek dla kobiet – mówi nam radny z Gorzowa.


Wszyscy piszą o tych pana życzeniach. Po co panu były te piersi?

Była prośba, żeby każdy z radnych napisał życzenia. Miałem problem. W końcu usiadłem, napisałem, spytałem małżonki, czy mogą być. Przeczytała i powiedziała, że mogą. Tak mi po prostu przyszło do głowy.

Naprawdę zaakceptowała?

Tak, powiedziała, że mogą być.

Bo wyszło seksistowsko – to opinia bardzo wielu ludzi.

Nie! Absolutnie nie. Większość swojego życia zawodowego pracowałem z kobietami. Wszystkie panie, które mnie znają, inaczej by to odebrały. Można je zapytać. Nie spodziewałem się takiej reakcji.
Czytał pan komentarze w internecie?


Trochę, z rana. Ale na fora nie patrzyłem. Mam 59 lat i specjalnie mnie to nie interesuje.

Pana życzenia trafiły już na portal Szczucie cycem, który piętnuje seksistowskie reklamy w przestrzeni publicznej. Kobiety reagują, że to niesmaczne, a nawet erotyczne.

Ale tego nie ma co się wstydzić. Całe nasze życie ma takie pierwiastki, czasem takie podteksty, ale to nie o to chodzi.

Pisząc te życzenia miał pan na myśli podtekst erotyczny?

Nie, niekoniecznie. Mam duży szacunek dla kobiet i nie widzę powodów, żeby czegokolwiek się tutaj wstydzić. To są rzeczy, o których można normalnie rozmawiać.

A jeżeli jakieś kobiety poczuły się urażone?

Wątpię. Przynajmniej nie spotkałem się z takim odzewem. W tych życzeniach nie ma takiego miejsca, które w czymkolwiek mogłoby obrazić.

Piersi! Są nasze – powie niejedna kobieta.

Oczywiście, że tak.

Dlatego proszę się od nich odczepić.

Każdy ma swoje zdanie. Chyba, że jesteśmy już państwem kościelnym, a wiadomo jak Kościół podchodzi do tego. Jako tabu. Szczególnie do kobiet.

Ale feministki też się burzą.

Tak?

Tak.

Każdy ma swoje zdanie. Jestem życzliwie nastawiony do kobiet i mam do nich wielki szacunek. Na pewno z mojej strony nie było takiej intencji, żeby je urazić. Jeśli ktoś tak to interpretuje to jego sprawa. Ja na to wpływu nie mam i nie będę miał.

Nie mógł pan po prostu złożyć normalnych życzeń?

Jak patrzę w telewizji każdy taki nadęty... Chodziło o to, żeby wywołać uśmiech. Żeby życzenia były trochę inne. Tak trochę przekornie. Życie jest, jakie jest. Bardziej dołujące niż nastrajające optymistycznie. Czasami lepiej coś obrócić w żart.

To "dobra zmiana" tak bardzo daje w kość?

Jestem radnym od 1990 roku, trzy kadencje byłem wójtem, byłem wicestarostą. I widzę, że wraz z wejściem polityki do samorządów pogorszyła się ich sytuacja. Zmienił się stosunek samych ludzi, ich zachowanie, pojawił się cynizm. Zawsze można znaleźć negatywne elementy, one były widoczne również wcześniej. Ale to, co się stało po tzw. dobrej zmianie to brak słów.

Poda pan konkretne przykłady z Gorzowa?

Przykład z pierwszej ręki. Przez 9 lat byłem zastępcą dyrektora oddziału terenowego Agencji Nieruchomości Rolnej w Gorzowie Wielkopolskim i w ramach dobrej zmiany w kwietniu zostałem zwolniony. Prezes nie podał żadnej przyczyny oprócz takiej, że skoro zostałem powołany, to mogę zostać odwołany.


I tak się stało, choć najpierw powinni zgłosić się po opinię rady. Tymczasem wypowiedzenie otrzymałem w tym samym dniu, co przyszło zapytanie do Rady Powiatu. Jak widać prawo i sprawiedliwość można mieć tylko na sztandarach. Sprawa jest w sądzie. Nie można w życiu wszystkiego pokornie brać i nadstawiać drugi policzek. Trzeba przynajmniej zaznaczyć swoje zdanie.

Do nich też pan swoje życzenia kierował?

Tak jest. Życzenia zawsze kieruje się do wszystkich bez względu na to, czym te osoby się kierują i co sobą przestawiają w życiu.

Gdyby miał Pan napisać świąteczne życzenia dzisiaj, zmieniłby pan coś?One stały się już hitem internetu.

Zawsze później modyfikuję, coś dodaję. Coś odejmuję. Nasuwają się inne myśli. Na przykład na sesji rady przedstawiłem wersję, która kończyła się słowami „I takie jak Polki śliczne”. Życzenia można je modyfikować w różny sposób. Panie mogą wstawić swoje imię. Mogą być różne zakończenia.

Czyli jeszcze raz napisałby Pan o piersiach?

A dlaczego nie? Są różne gusty, są różne opinie. Każdy będzie odbierał, jak będzie chciał. Na to już nie mam wpływu.

Często pisze pan takie wiersze z podtekstem?

Nie. Ostatnio napisałem wiersz o nadaniu sztandaru, bo taką mieliśmy uroczystość w powiecie. To było napisane wzniośle i patriotycznie.

Pamięta pan ten wiersz?

Pamiętam. To, co piszę, znam na pamięć.

Jak państwo wiecie, mamy w powiecie sztandar/Sztandar jest piękny, sztandar jest nowy/Na jednej stronie orzeł w koronie, na drugiej herb powiatowy/Sztandar wspaniały, pełen patosu i wzniosłości, pełen uśmiechu i pełen radości/Cały w czerwieni i trochę w bieli/Niech nas jednoczy i nigdy nie dzieli/Tak byśmy chcieli, tak byśmy chcieli.

Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl