
Politycy PiS długo zarzucali konkurentom z PO "oderwanie od spraw zwykłych ludzi" i separowanie się od obywateli. W czasie protestu pod Sejmem użyli BOR i policji, by się od tych obywateli oddzielić. Później postawiono też metalowe barierki. Jednak to wciąż za mało – w 2017 roku wokół Sejmu stanie ogrodzenie, które będzie kosztowało ponad milion złotych.
REKLAMA
Marszałek Sejmu Marek Kuchciński, który pucz postanowił przeczekać na urlopie, kontynuuje zamykanie parlamentu. Najpierw zakazał wstępu na tereny zielone wokół Sejmu bez przepustek, teraz jeszcze chce ogrodzić kompleks przy Wiejskiej.
W budżecie na 2017 rok zaplanowano na ten cel milion złotych – informuje "Rzeczpospolita". Początkowo rozważano postawienie szklanego ogrodzenia, bo na inne nie zgadzał się stołeczny konserwator zabytków. Ale po jego zmianie pozwolono na postawienie ażurowej konstrukcji z metalu. Taka stała wokół Sejmu przed 1939 rokiem.
Jednak my znamy parlament otwarty, na teren którego przez dziesiątki lat można było wejść bez żadnych obostrzeń. Kilka lat temu, kiedy zaczęto zwracać większą uwagę na bezpieczeństwo, podniesiono murek od strony Wiejskiej i zamontowano specjalne grodzie, uniemożliwiające wjazd na teren Sejmu nieproszonym samochodom. To jednak nic w porównaniu ze stałym ogrodzeniem, które ma mieć 2,2 m wysokości.
źródło: "Rzeczpospolita"
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
