Morawiecki został człowiekiem roku Gazety Polskiej.
Morawiecki został człowiekiem roku Gazety Polskiej. Fot. Jacek Marczewski / AG | Gazeta Polska

Mateusz Morawiecki został Człowiekiem Roku "Gazety Polskich". Pismo przyznało mu ten tytuł za "wizjonerstwo i udowodnienie niedowiarkom, że poprawa losu zwykłych ludzi jest korzystna dla gospodarki". Tym samym minister dołączył do Jarosława Kaczyńskiego, który tytuł otrzymał przed rokiem.

REKLAMA
"Wizjonerstwo i udowodnienie niedowiarkom, że poprawa losu zwykłych ludzi jest korzystna dla gospodarki" to argumenty "Gazety Polskiej" za przyznaniem Mateuszowi Morawieckiemu tytułu Człowieka Roku.
"Gazeta Polska"
Fragment tekstu Piotra Lisiewicza

Grudzień 2015 r. Przez media przetacza się kampania, według której z powodu nowego budżetu PiS Polskę czeka gospodarcza katastrofa. Ewa Kopacz wieszczy, że na 500 plus nie starczy w nim pieniędzy. Rok później okazuje się, że gospodarka bije rekordy. Bezrobocie jest najniższe od 1989 r., budownictwo mieszkaniowe kwitnie, tzw. skrajne ubóstwo wśród dzieci spadło o 94 proc., a jednocześnie deficyt jest o kilkanaście miliardów niższy od planowanego. Leszek Balcerowicz, który twierdził, że polska gospodarka jest w rękach „szaleńców i szarlatanów”, zostaje widowiskowo ośmieszony przez Mateusza Morawieckiego.

logo
Fot. Gazeta Polska
Z opinią na pewno zgadza się sam zainteresowany. Niedawno obwieścił, że nie zna żadnego rządu w ciągu ostatnich 80 lat, który by tak dbał o potrzebujących, jak PiS. Jednocześnie, dane pokazują, że gospodarka ma się coraz gorzej. Spadła np. produkcja, która w październiku 2016 roku była ona o 1,3 proc. niższa, niż w październiku 2015 roku.
Rok temu Paweł Szałamacha przekonywał, że możliwy jest wzrost gospodarczy w tempie, jakie Polska miała w 2007 roku, jeszcze przed światowym kryzysem gospodarczym. Prognozował, że wciągu 4 lat możliwy jest rozwój w tempie nawet 5,5 proc. W budżecie na 2016 rok zapisano wzrost PKB na poziomie 3,8 proc, a w resortach Morawieckiego mówi się o wzroście na poziomie ok. 3 proc.

Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl