
W ostatnich tygodniach w PiS panował dwugłos – część polityków przekonywała, że rząd nie pracuje nad zerwaniem konwencji antyprzemocowej, a inni zapowiadali, że taki ruch jest możliwy. Ostatecznie wygrali ci drudzy – pełnomocnik ds. równego traktowania przyznał to właśnie w oficjalnym piśmie.
Dzisiaj pewnie mało kto o tym pamięta, ale końcówka rządów Platformy Obywatelskiej upłynęła pod znakiem walki o Konwencję antyprzemocową Rady Europy. Politycy Prawa i Sprawiedliwości długo straszyli, że przez przyjęcie tego dokumentu przyjdzie gender i nas zje. Nic takiego się nie stało, ale jak już raz nastraszyło się wyborców w imię interesu politycznego, trzeba brnąć dalej.
Dlatego politycy PiS od kilku tygodni zaczęli sygnalizować, że mogą zerwać konwencję. Opowiedział się za tym m.in. Adam Lipiński, który teoretycznie jest pełnomocnikiem rządu ds. równego traktowania.
Teraz ten sam polityk potwierdza, że taki projekt powstał w Ministerstwie Sprawiedliwości i właśnie trwają konsultacje międzyresortowe. I to wszystko oficjalnie, na papierze, w piśmie wysłanym Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi. Wydawało się, że Czarny Protest skutecznie zniechęcił Jarosława Kaczyńskiego do ograniczania praw kobiet. Niestety to były płonne nadzieje.
Aktualizacja
Sebastian Kaleta
rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
