Jerzy Owsiak - świętym raz w roku według Andrzeja Saramonowicza.
Jerzy Owsiak - świętym raz w roku według Andrzeja Saramonowicza. Fot. Anna Krasko / Agencja Gazeta

Mało kto wyobraża sobie styczeń bez Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na jej finał czeka się zawsze z niecierpliwością i ciekawością. Od 25 lat jest dowodem na to, że można dokonać cudów. Andrzej Saramonowicz w tym ważnym dniu dzieli się refleksją pod którą pewnie każdy mógłby się podpisać. Obiema rękami.

REKLAMA
"Przez 364 dni w roku w ogóle o nim nie pamiętam. A jeśli gdzieś jest i coś mówi, puszczam to mimo uszu. – pisze na Facebooku scenarzysta. – Ale raz w roku - i tak się dzieje od ćwierćwiecza! - staje się dla mnie polskim świętym, który zrobił dla Polski, i dla tych, którzy w niej 'najmniejsi', więcej niż niejeden bioklęcznik przyołtarzowy" – czytamy.
Dla Saramonowicza to Owsiak jest adresatem słów Jezusa: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" i osobą, do której Jezus wypowiadając je się uśmiecha. Sam też to robi. "Bo jeśli istnieje Bóg, który naprawdę troszczy się o Człowieka, Jurek Owsiak stoi dziś - jednego dnia w roku - po Jego prawicy" – stwierdza.
Trudno nie zgodzić się ze zdaniem Saramonowicza. Ujął w nim prawdopodobnie wszystko to, co wielu z nas myśli. Raz w roku, od 25 lat, Owsiak zbiera plony tytanicznej pracy. Jubileuszowym finałem może przebić poprzednie - mimo rzucanych pod nogi kłód albo właśnie dzięki nim.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl