
Polscy piłkarze, choć występem na Euro nie zachwycili, zaskarbili sobie sympatię kibiców. Dlatego nikomu nie przyszło do głowy, żeby głośno kwestionować premie, które mają otrzymać za rozegrany turniej. A te będą niemałe. Za ostatnie miejsce w grupie zarobili więcej niż Czesi za pierwsze. Zbigniew Boniek postanowił się wyłamać i mówi wprost, że te premie to nieporozumienie i nie powinno się ich wypłacać za tak słaby wynik.
Według byłego reprezentanta Polski w tym przypadku nie powinno być mowy o jakichkolwiek premiach. Tych nie powinno otrzymywać się za remisy, ani tym bardziej za porażki. Czymś "ekstra", oprócz pieniędzy, które piłkarze i tak dostali, jest sam fakt występu na tak ogromnej imprezie, przed wielomilionową publiczności - takim stwierdzeniem zaskoczył dziś wszystkich w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET.
Mogli pokazać się od najlepszej strony nie tylko kibicom, ale przede wszystkim trenerom i działaczom z całego świata. Do tego dochodzi jeszcze rozpoznawalność, sława, ewentualna chwała itd. I to właśnie, zdaniem byłego piłkarza, powinno być ich premią za taki, a nie inny wynik na Euro.
Przeczytaj też: Interes życia na Euro? Ile za trzy mecze dostali Polacy, a ile inni Boniek wyjaśnia, że w sporcie płaci się za wynik, nie za samą obecność na turnieju. Gdyby polska ekipa wygrała, wypłata premii byłaby zupełnie oczywista. Teraz nie jest. Byłego selekcjonera reprezentacji dziwi, że ktokolwiek ze strony piłkarzy w ogóle negocjuje z prezesem PZPN wysokość premii za dwa remisy i porażkę.
Grzegorz Lato
prezes PZPN
A jak Wy sądzicie? Nikt nie kwestionuje tego, że piłkarze się nie starali. Ale czy czy mimo ogromnej sympatii, którą ich darzymy, wypłacanie tak dużych premii za dwa remisy i porażkę nie jest przesadą? A może wręcz odwrotnie - dali z siebie wszystko, więc dodatkowa nagroda należy się im bez żadnego "ale"?