Minister edukacji Anna Zalewska wprowadza w oświacie nowe porządki. Jednym z nich jest nauka posłuszenstwa
Minister edukacji Anna Zalewska wprowadza w oświacie nowe porządki. Jednym z nich jest nauka posłuszenstwa Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W oświacie PiS idzie jak tornado. Po podpisaniu przez MEN umowy o współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej, po zmianach programowych w nauczaniu historii i rugowaniu teorii ewolucji; po ofensywie w szkołach skrajnych narodowców oraz narzucaniu nowych, „wyklętych” bohaterów narodowych – przyszedł czas na „nauczanie posłuszeństwa”. Taki zapis znalazł się w projekcie nowej podstawy programowej do edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej.

REKLAMA

Zwrócili na to uwagę eksperci Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. W opinii przygotowanej przez naukowców dla MEN czytamy m.in: „Wśród osiągnięć z edukacji polonistycznej ucznia w obszarze ‚Osiągnięcia’ w zakresie słuchania wymienia się takie, które pokazują, że uczeń ma rozwinąć predyspozycje do słuchania w sposób służący podporządkowaniu się innym. W zakresie edukacji polonistycznej nie przewiduje się dyskusji, negocjacji (…)”. Eksperci zauważają też, że „dziecko nie jest kreatorem i twórcą kultury, a tylko „wćwicza się” w przewidziane umiejętności zgodnie z założeniami transmisji kulturowej. (…)”.

Jak interpretować takie propozycje MEN? Wątpliwości nie ma Dariusz Chętkowski – nauczyciel, pisarz i publicysta. Pedagog napisał na swoim blogu, że zgodnie z takim myśleniem „absolwent przedszkola ma więc być dzieckiem ułożonym, cichym i grzecznym”. „Ma respektować zasadę, że dzieci i ryby głosu nie mają. Potem te cenne umiejętności ugruntuje szkoła podstawowa i zapewne liceum (czekamy na program). Egzaminy też pewnie będą oparte na sprawdzeniu, czy uczeń wie, gdzie jest jego miejsce” – podkreśla.

Dzieci i ryby głosu nie mają Eksperci PAN potraktowali naukę posłuszeństwa jako wadę podstawy programowej, tymczasem o taką zmianę zapewne chodziło Prawu i Sprawiedliwości. „Szkoła ma uczyć milczeć, słuchać i wykonywać polecenia władzy. Likwidacja gimnazjów okaże się drobnostką w porównaniu z tym, co naprawdę zlikwiduje swoją reformą PiS” – ocenia Chętkowski.

Opinię na temat projektu nowej podstawy programowej do nauczania przedszkolnego i wczesnoszkolnego z 30 listopada 2016 roku przygotował dla MEN Zespół Edukacji Elementarnej przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN. Kieruje nim dr hab. prof. APS Józefa Bałachowicz.

Eksperci nie zostawiają na projekcie suchej nitki.

Możemy przypuszczać, że projekty opiniowanych dokumentów zostały przygotowane w pośpiechu (…) Dostrzega się w nich wyraziście brak jasnych założeń w zakresie filozofii edukacji, wartości w obszarze i indywidualnego i społecznego oddziaływania edukacji, wspierania rozwoju dziecka, jego autonomii i samodzielności poznawczej, konstruktywistycznej wizji społecznego uczenia się, budowania wspólnoty itp.

Z opinii ekspertów Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN

Braki w idei tolerancji Naukowcy dodają, że język projektu jest „anachroniczny, wyraża nieaktualne naukowo poglądy dotyczące celów czy budowania środowiska edukacyjnego dziecka, a ponadto zawiera błędy gramatyczne oraz stylistyczne (…)”. Dalej czytamy m.in, że „w sformułowaniu celów edukacji dziecko traktowane jest przedmiotowo, jako osoba z deficytami, niezdolna do wykonywania czynności złożonych (…). Pomimo prób zaznaczenia w treści proponowanego dokumentu kwestii tolerancji i otwartości, zauważamy braki w wyartykułowaniu idei wychowania w i dla dialogu międzykulturowego”.

Według Krystyny Szumilas (PO), byłej minister edukacji i wiceszefowej sejmowej komisji edukacji i młodzieży, nie można tutaj mówić o przypadku. – PiS rujnuje system edukacji, bo ja nie nazywam tego reformą. Te zmiany mają na celu wychowanie człowieka, który jest podporządkowany ideologii PiS, który jest nastawiony na słuchanie i wykonywanie poleceń, a nie na kreatywne patrzenie na świat, czy na analizowanie, wyciąganie własnych wniosków i krytyczne podejście do tego co się wokół dzieje – ocenia w rozmowie z naTemat Szumilas. – Dowodem na to jest właściwie cała nowa podstawa programowa. Następuje powrót do encyklopedyzmu; twórcze korzystanie z wiedzy będzie poza zasięgiem większości uczniów – podkreśla posłanka.

Szumilas zwraca uwagę, że najważniejszym przedmiotem w szkole staje się historia. – Pytanie jaka to będzie historia? Czy to będzie historia pisana przez PiS? Gdy słuchałam minister Zalewskiej na temat mordu w Jedwabnem, czy innych wydarzeń historycznych, to mam obawy jak ten przedmiot będzie uczony. Czy będzie narzucany tylko jeden sposób oceny różnych wydarzeń, by wychować posłusznego wyborcę PiS? – pyta Szumilas. – A patrząc szerzej gdy oglądam „Wiadomości” czy programy publicystyczne TVP, to nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z próbą narzucenia Polakom obrazu świata widzianego oczami Jarosława Kaczyńskiego – dodaje.

Nowy model Polaka-patrioty Podobnie uważa Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Ubolewamy nad tym, ale to jest chyba istota tej reformy. Miał odwagę publicznie to wyrazić były poseł PiS Marian Piłka. W rozmowie z dziennikarką TVN 24 stwierdził wprost, że prawdziwym celem tej reformy tej to by pojawił się nowy model, ucznia, absolwenta, nowy model patriotyzmu ala PiS – mówi w rozmowie z naTemat Broniarz. – To niszczy polską edukację i jeśli nie uda się temu postawić tamy to skutki będziemy odczuwać przez wiele, wiele lat – dodaje.

ZNP przygotowuje się do ogólnopolskiego referendum w sprawie reformy oświaty. W marcu ma dojść z kolei do strajku generalnego nauczycieli przeciwko pisowskiej reformie edukacji.

Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl