
W sieci dużą popularność zdobył wpis pisarki i felietonistki Sylwii Kubryńskiej, która krótko przedstawiła sytuację Anny z Gdańska. Kobieta, która ma guza jajnika i cierpi na silne krwotoki, usłyszała od lekarza, że nie ma mowy o usunięciu macicy, bo jest w wieku rozrodczym. Anna opowiada redakcji naTemat o tym, dlaczego postanowiła nagłośnić sprawę.
REKLAMA
Anna: Mam 44 lata. Kilka lat temu moje okresy zmieniły się w krwotoki, które uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie. Krwawię przez 1,5 miesiąca, a przez ten czas czuję się źle lub bardzo źle. Najgorsze są pierwsze dni. Muszę wtedy brać wolne z pracy, bo nawet przejście z pokoju do łazienki jest wielkim wysiłkiem. Nie używam już podpasek, tylko rozwiązań pieluchopodobnych. Mam zdiagnozowaną silną anemię.
Leki przeciwkrwotoczne pomagają tylko trochę. Nie mogę zażywać hormonów ze względu na guzki w piersiach, które pod ich wpływem mogłyby się rozwinąć w raka.
Dwa lata temu przeszłam zabieg usunięcia mięśniaka i torbieli z jajnika. Już wtedy lekarz, który mnie operował, powiedział, że w przyszłości czeka mnie zabieg usunięcia macicy, bo na własne oczy przekonał się, że nie jest w dobrym stanie.
Żałuję, że nie wpadłam wtedy na pomysł, by przed zabiegiem dać operującym oświadczenie, aby w przypadku takiej sytuacji usunęli macicę. Nie mieli zgody, a ja byłam w narkozie, więc nie mogli nic zrobić. Po wszystkim usłyszałam, że kolejna ciąża mnie zabije, bo moja macica po prostu się rozpadnie. Przyjęłam to do wiadomości ze spokojem - i tak nie planuję już zajścia w ciążę, bo mam trójkę dorosłych dzieci.
Tymczasem czas płynął. Niedawno okazało się, że mam na jajniku 4-centymetrowego guza. Diagnoza: nowotwór jajnika i dwukrotnie przekroczony poziom markera CA 125. Moja lekarka zaleciła usunięcie guza, który wkrótce może zmienić się w guz złośliwy. Zaleciła też usunięcie macicy - to rozwiązałoby mój problem z krwotokami. Mówiąc wprost - nie miałabym czym się wykrwawiać.
Z tymi wynikami badań zostałam natychmiast przyjęta w jednym z gdańskich szpitali. Pan doktor spojrzał na mnie i na dokumentację, a potem pokręcił głową. Powiedział, że nie ma mowy o usunięciu macicy, bo jestem kobietą w wieku rozrodczym i mogę w przyszłości chcieć mieć dzieci. Oniemiałam. Gdy się otrząsnęłam, powiedziałam mu, że mam 44 lata. Obecne w gabinecie studentki medycyny zaśmiały się.
Powiedziałam mu, że jestem zdecydowana na usunięcie macicy. Nie chcę mieć już dzieci, a lekarze ostrzegali, że kolejna ciąża byłaby zagrożeniem dla mojego życia. Lekarz w ogóle nie odniósł się do wyczerpujących krwotoków, które utrudniają mi życie w sposób, jakiego zdrowe kobiety nie potrafią sobie wyobrazić. Zobaczyłam, że nie jestem traktowana poważnie. Podziękowałam, zabrałam swoją dokumentację i wyszłam. Dzisiaj idę do innego lekarza. Mam nadzieję, że zamiast opowiadać mi, że jestem w wieku rozrodczym, wyznaczy po prostu datę zabiegu.
Wysłuchała: Anna Dryjańska
