
Bartłomiej Misiewicz nie ułatwia sobie życia. Co chwila daje mediom pretekst, aby jego sylwetka zdobiła pierwsze strony tabloidów. Polacy już powoli przyzwyczajali się to tego, że żołnierze salutują 27-latkowi bez doświadczenia i kompetencji. Teraz jeszcze muszą przełknąć, że pupil Antoniego Macierewicza to ten "typ", który doskonale znamy z klubów i dyskotek. Prawda?
Ci, którzy regularnie bywają na dyskotekach, dobrze znają "ten typ" faceta. – Byłam kiedyś na zamkniętej imprezie polityków i tam spotkałam mnóstwo takich gości. Pili wódkę, przechwalali się, a obok stały ich milczące dziewczyny – słyszę od bywalczyni warszawskich klubów. – Cały czas padały hasła w stylu "stary, ja mogę wszystko", "stary, jak ci to załatwię", "stary - mówisz i masz" – dodaje.
Do tej pory pamiętam sytuację sprzed jakichś 10 lat. 35-letni gość, starszy od większości w klubie. Stoi przy barze w skórze świecącej bardziej niż oczy małolaty, którą bajerował obok stawiając drinki. Ilość nonszalancji, którą sobą reprezentował była porażająca. Prawie że leżał na barze, ewidentnie poczucie "bycia lepszym" od wszystkich obok. Pieniądze podawał powoli w dwóch palcach rzucając je ostatecznie na bar. Na koniec rozkręcił wulgarną aferę, bo coś mu nie pasowało.
Mężczyzna, który jest nie tylko dobrze wychowany, ale jeszcze dobrze wygląda, znajdzie inne sposoby na zwrócenie na siebie uwagi, niż przechwałki. – Tego typu faceci raczej nie są przystojniakami. W tym co robią nie ma klasy, inteligencji emocjonalnej, wyczucia i empatii. To jest rubaszne, płytkie... Mają "płaskie" podejście do ludzi wokół. Bo "ja ku*wa mogę wszystko" – zauważa mieszkanka Warszawy.
Są miejsca, gdzie takie zachowanie by kompletnie nie przeszło. To jest nieakceptowalne, ale tego typu ludzie wygrywają w mniejszych miejscowościach, gdzie to działa na ludzi. Działają na zasadzie "pokaż, że masz władze". Udowadniają, że mogą kogoś kupić, coś załatwić swoim jednym gestem. Bardzo dużo ludzi na to idzie, niestety więcej, niż nam się wydaje.
O ile w kampaniach wyborczych o sukcesie może zadecydować liczba uściśniętych dłoni, tak na imprezie w pewnych kręgach liczy się liczba postawionych kieliszków. A kiedy zarabia się 12 tys. złotych, jest czym się dzielić. "Typowy Misiewicz" wie, że nawet gdy ktoś nagra go w czasie imprezowania, w Polsce może to wręcz poprawić jego wizerunek. Kiedy na światło dzienne wyszło nagranie Adama Hofmana, który błąkał się po ulicach Elbląga, duża część internautów uznała, że to... "swój chłop" i "Polak z krwi i kości".